Przemsza Siewierz uległa Zniczowi Kłobuck 1:2 (0:2) w meczu 24. kolejki ZINA IV ligi śląskiej gr. 1. Na stadionie w Siewierzu w pierwszej połowie dominowali goście – dwukrotnie do siatki trafił Dawid Wojtyra (33 i 45+1 min.). W drugiej odsłonie mecz się wyrównał, a kłobuczanie mogli strzelić nawet trzecią bramkę. Siewierzanie „przycisnęli” przeciwnika w ostatnich dziesięciu minutach meczu co przyniosło efekty. Najpierw kontaktowego gola bezpośrednio z rzutu wolnego zdobył Alex Tyszczak (82 min.), a pod koniec spotkania Przemsza nie schodziła z połowy gości. W doliczonym czasie gry arbiter główny podyktował nawet rzut karny dla LKS-u, którego niestety nie wykorzystał Zając i mecz zakończył się porażką „biało-czerwono-zielonych”.

Pierwsze minuty spotkania z lekką przewagą naszych zawodników (bez większych podbramkowych sytuacji), ale z biegiem czasu to przyjezdni zaznaczali swoją obecność na murawie pustego stadionu w Siewierzu. W 12 minucie przeprowadzili szybką akcję zakończoną strzałem nad poprzeczką. W odpowiedzi, pięć minut dalej, Kamil Skrzypiński uderzał zza szesnastki lecz futbolówka wylądowała w rękach bramkarza MLKS-u. W 27 minucie goście oddali kąśliwy strzał z dystansu, który jednak niewiele, ale minął słupek bramki pilnowanej przez Stambułę. W 33 minucie kłobuczanie już się jednak nie pomylili. Przemyślana akcja, zapoczątkowana w środku pola, znakomite podanie za linię obrony i świetna piłka z prawej strony wzdłuż „piątki” do Wojtyry, który nie zmarnował takiej sytuacji dając Zniczowi prowadzenie po strzale z kilku metrów. W 35 minucie Kłobuck ponownie zaatakował, ale na posterunku był nasz golkiper, który skrócił kąt co spowodowało niecelne uderzenie obok bramki. W 41 min. mieliśmy chyba najlepszą okazję w tej części meczu. Spod bocznej linii, z rzutu wolnego, w szesnastkę dośrodkowywał Bednarz, a na piątym metrze piłkę przedłużył Bajor. Golkiper Znicza jednak intuicyjnie wybronił nogami. Niestety w doliczonym czasie gry goście wyprowadzili kolejny cios. Bramkę do szatni zdobył ponownie Wojtyra, który wykorzystał idealną wrzutkę na głowę i niepilnowany z trzech metrów ulokował futbolówkę w siatce.

Początek drugiej odsłony należał do gości. W 53′ oddali niecelny strzał z dystansu, a w 64 min. naciskany Stambuła (wyprowadzający piłkę z własnego pola karnego) został przyblokowany przez piłkarza Kłobucka, a piłka niemalże wpadło do naszej bramki. Następnie mecz się wyrównał i do głosu częściej dochodzili nasi zawodnicy. W 77 minucie po dośrodkowaniu z kornera nad bramką głową przestrzelił Bajor. W 80′ goście mieli piłkę meczową, która mogła „zamknąć” sobotni mecz. Po kontrze piłkarz MLKS-u wyszedł „sam na sam” ze Stambułą, którego ograł, ale z pięciu metrów nie trafił do pustej bramki lecz w słupek. Zemściło się to na drużynie z Kłobucka kilkadziesiąt sekund później. Przed polem karnym gości sfaulowany został Burczyk, a do rzutu wolnego podszedł Tyszczak. Pięknie przymierzył z 18-tego metra, a futbolówka odbita od poprzeczki przekroczyła linię bramkową i w 82 min. Przemsza złapała kontakt ze Zniczem. Od tego momentu emocje sięgnęły zenitu, a „biało-czerwono-zieloni” uwierzyli, że ten mecz da się przynajmniej zremisować. W 90′ siewierzanie domagali się karnego po zagraniu ręką kłobuckiego obrońcy, ale sędzia główny był niewzruszony. W doliczonym już czasie gry najpierw głową uderzał Zając, ale piłka wylądowała na górnej siatce, a dalej wprowadzony Sobczyk strzelał z lewej strony po „długim rogu”, ale tutaj golkiper Znicza pięknie wyciągnął piłkę na rzut rożny. Po wrzutce z kornera w polu karnym (w którym znalazł się nawet Stambuła) goście faulowali Bednarza, a arbiter tym razem już wskazał na „wapno”. Do jedenastki podszedł Zając … i nie zdobył gola! Jego niezbyt silny strzał i intencje wyczuł bramkarz MLKS-u. Chwilę potem zakończyło się spotkanie.

Z perspektywy całego spotkania więcej z gry mieli przyjezdni i to oni zasłużenie wygrali sobotnie spotkanie. Bardzo dobry ostatni fragment w wykonaniu podopiecznych trenera Mosny to jednak było za mało na graczy z Kłobucka, choć przy odrobinie szczęścia mogliśmy te spotkanie zremisować i dopisać do tabeli jakże ważny punkt. Sytuacja „biało-czerwono-zielonych” robi się coraz trudniejsza. Inne drużyny walczące o utrzymanie w większości powygrywały swoje mecze, a za tydzień Przemsza udaje się do lidera rozgrywek. Niemniej jednak Walczymy dalej!

Trener Mosna po spotkaniu.

„Przegraliśmy bardzo ważne spotkanie. Trzynaście minut dobrej gry to za mało żeby wygrać spotkanie „o życie”. Po bardzo dobrym meczu z Unią Dąbrowa G. mam ogromne pretensje za sobotni mecz”.

Przemsza: Stambuła – Skrzypiński D., Wolff, Bajor, Skrzypiński K. (58. Pałyga), Badora (58. Sobczyk), Bednarz, Mazerant, Tyszczak, Burczyk, Zając.