Działo się w Siewierzu na początek majówki. Piłkarze Przemszy w pięknym stylu pokonali na własnym obiekcie faworyzowany MKS Myszków aż 6-2 (1-0) w meczu XXIII kolejki IV ligi. W końcu „Biało-czerwono-zieloni” zagrali na wysokim poziome całe spotkanie. To siewierzanie przeważali i dominowali od pierwszego do ostatniego gwizdka, a myszkowianie zagrali, o dziwo, słabo. W pierwszej połowie pierwszego swojego gola w barwach LKS-u i w meczu po pięknym strzale pod poprzeczkę zdobył Marcin Ból (26 min.). Po przerwie piłkarz gości (60 min. – Skórski) ujrzał czerwony kartonik (za drugą żółtą) za faul bez piłki i podopieczni trenera Łukasika ostatnie pół godziny grali w przewadze. Niedługo potem na listę strzelców wpisał się Paweł Krzos (65 min. – również debiutancki gol w Przemszy) i Daniel Tukaj (67 min.). Myszkowianie, mimo gry w „10” odpowiedzieli dwoma golami (70 min. Rados i 75 min. Zdanowski – ładnie, bezpośrednio z rzutu wolnego), ale później to już tylko Przemsza i Tukaj błyszczeli na murawie. Daniel dołożył jeszcze dwie bramki (77 i 83 min., w sumie już 15 goli w sezonie) i padł gol samobójczy zapisany bramkarzowi MKS-u (76 min.) i to my cieszyliśmy się z końcowego zwycięstwa. W meczu zobaczyliśmy również kilka niewykorzystanych „setek” i aż czterech bramkarzy – po kontuzji w pierwszej połowie podstawowego golkipera MKS-u zmienił rezerwowy, a za Botscha (67 min. – uraz pachwiny) w drugiej połowie wszedł Matyjaszczyk. Przemsza wygrała ostanie trzy z czterech spotkań.

W 9 minucie sygnał do ataku dał Krzos, ale niestety uderzył niecelnie obok łupka. W 16′ siewierzanie przeprowadzili składną akcję, ale zamykający Majchrowski źle ułożył głowę i futbolówka minęła światło bramki. W 19 min. podstawowego bramkarza (kontuzja) Myszkowa zmienił ten rezerwowy (co również miało wpływ na mecz). Tylko siedem minut z czystego konta cieszył się zmiennik, bowiem po ładnej akcji prawą stroną Marcin Ból huknął niemalże w same okienko, tuż pod poprzeczkę, dając prowadzenie LKS-owi! W kolejnych minutach bramkarza MKS-u próbowali pokonać Wawrzyńczok (dwukrotnie) i ponownie Ból – bez skutku bowiem albo uderzali niecelnie albo wybraniał golkiper. Goście bramce Botscha poważnie zagrozili dopiero w 40 minucie, ale po rzucie rożnym i strzale przyjezdnych piłka minęła nasz prawy słupek. Minutę przed końcem pierwszej odsłony znowu próbował bardzo aktywny w meczu Ból, ale jego zamiary wyczuł bramkarz przyjezdnych.

Początek drugiej połowy należał do siewierzan: najpierw obronił golkiper MKS-u, a następnie po strzale jednego z naszych graczy piłka przeleciała nad poprzeczką. W 59 minucie goście mogli zdobyć wyrównującego gola, ale ich strzał z głowy przeleciał niewiele od naszego lewego słupka. W 60 min. Skórski na środku boiska przy odbiorze piłki kopnął Colika wprost w brzuch i otrzymał za to zagranie żółty kartonik, a że był to jego drugi, pani sędzia Marek w konsekwencji, mimo protestów gości, pokazała czerwony! Od tej pory siewierzanom zaczęło się o wiele lepiej grać i dostali tzw. wiatr w żagle. Dwie minuty później Colik w prawie stuprocentowej okazji trafił  obok słupka. Minutę później było jednak już 2-0, kiedy po pięknym rajdzie lewą stroną i minięciu obrońcy, Paweł Krzos trafił w „krótki róg” bramki Myszkowa. Niestety w 67 minucie z powodu urazu Botscha zmienił Matyjaszczyk. Chwilę dalej Daniel Tukaj przejął piłkę w okolicach pola karnego gości, po ich błędzie w rozegraniu i podwyższył na 3-0. Kilkadziesiąt sekund potem Majchrowski w sytuacji sam na sam trafił w bramkarza, a chwilę po tej akcji myszkowianie po zagraniu na drugi słupek zdobyli kontaktowego gola (Rados). Po wznowieniu „Biało-czerwono-zieloni” przeprowadzili kolejną szybką akcję, ale „oko w oko” z bramkarzem ponownie zmarnował Rafał. Chwila rozluźnienia w naszych szeregach i zrobiło się nieco nerwowo bowiem osłabiony MKS zdobył piękną bramkę na 3-2 bezpośrednio z rzutu wolnego z ponad 20 m (Zdanowski). Zaniepokojenie na twarzach kibiców trwało ledwie kilkanaście sekund ponieważ po kornerze i zamieszaniu futbolówkę do bramki skierował golkiper MKS-u przy dużym udziale Tukaja. Kibice jeszcze dobrze nie usiedli po tamtym golu, a LKS strzelił na 5-2! Wrzutkę Majchrowskiego z lewego skrzydła wykorzystał Tukaj strzelając obok bramkarza z pierwszej piłki. Ostatnim akcentem (83 min.) był trzeci w meczu, szósty dla Przemszy, gol Daniela, który „pociągnął” prawą stroną i uderzył precyzyjnie, po ziemi, w długi róg. Sobotni mecz zakończył się więc, dość niespodziewanie chyba dla myszkowian, wielkim zwycięstwem LKS-u i demolką MKS-u. Dzięki wygranej podopieczni trenera Łukasika awansowali na 11. miejsce w tabeli, tracąc tylko jeden punkt do dziesiątego i dwa „oczka” do dziewiątego miejsca. Za tydzień mecz z na pewno wzmocnionymi rezerwami Rakowa w Częstochowie (niedziela, godz. 11.00).

Przemsza: Botsch (67′ Matyjaszczyk) – Niesyto, Tora, Tokarz, Setlak, Ból (80′ Pająk), Krzos, Colik, Majchrowski, Wawrzyńczok (89′ Bobryk), Tukaj (87′ Jaźwic)