Piłkarze Przemszy Siewierz zremisowali 0-0 z rezerwami Rakowa w Częstochowie w meczu XXIV kolejki IV ligi. Pierwsza połowa z lekką przewagą gospodarzy lecz bez bramek, natomiast w drugiej z minuty na minutę dominowali już nasi zawodnicy niestety również bez zdobyczy bramkowej. W całym spotkaniu w drużynie Rakowa wystąpiło aż siedmiu graczy z szerokiej kadry pierwszej, drugoligowej drużyny.

Już w drugiej minucie spotkania uderzał nasz obrońca Niesyto po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, ale futbolówka minęła słupek bramki częstochowian. Chwilę potem zaatakowali miejscowi – najpierw wybronił Matyjaszczyk, a zaraz po kolejnym strzale piłka przeleciała niewiele nad poprzeczką. W 11 minucie wyśmienicie interweniował ponownie Maciek, który wybronił uderzenie z głowy jednego z zawodników Rakowa (piłka zmierzała pod poprzeczkę). W 15 minucie bezpośrednio z kornera futbolówkę do bramki RKS-u niemalże skierował Tokarz, a bramkarz interweniował w ostatniej chwili. W 21′ po ładnej, indywidualnej akcji Majchrowskiego golkiper gospodarzy jednak wybronił uderzenie Rafała. Sześć minut dalej, w szesnastce Rakowa, futbolówka zeszła z nogi Tukajowi i piłka minęła bramkę. W 29 minucie częstochowianie mieli chyba najlepszą okazję do zdobycia gola bowiem strzał jednego z „Czerwono-niebieskich” w sytuacji sam na sam kolejny raz znakomicie wybronił Matyjaszczyk. Do końca pierwszej połowy nic ważniejszego się już nie wydarzyło. Należy jednak tutaj dodać, iż w pierwszych 45 minutach gospodarze zagrali dosyć brutalnie i bez pardonu faulowali naszych zawodników – mogli o tym przekonać się m. in. Wawrzyńczok i Majchrowski, którzy po starciach przez kilka minut nie podnosili się z murawy. Arbiter główny (pan Chudy) był jednak niewzruszony.

Druga odsłona rozpoczęła się od śmielszych ataków podopiecznych trenera Łukasika jednak w każdym z nich brakowało przysłowiowej „kropki nad i”. W 61 minucie po składnej akcji LKS-u strzałem wykończył ją Ból lecz futbolówka minęła prawy słupek gospodarzy. Cztery minuty dalej, po kornerze, ponownie groźnie zrobiło się w „piątce” RKS-u, ale nikt z siewierzan nie potrafił wbić piłki do bramki. Minutę później, lewą stroną popędził Majchrowski, przebiegł pół boiska, ale w polu karnym w ostatniej chwili futbolówkę spod nóg wybili mu obrońcy Rakowa (szkoda, że wcześniej nie uderzał). W 70′ jeden z nielicznych groźnych ataków przeprowadzili miejscowi, ale nieskutecznie ją wykończyli. W 81 min. drugi raz w meczu uderzał Niesyto, ale trafił w golkipera. Przez kolejne kilka minut „Biało-czerwono-zieloni” kilka razy skontrowali, ale albo brakowało wykończenia – strzału, albo ostatnie podanie przechwytywali defensorzy „drugiego” RKS-u. Pięć minut przed końcem, po rzucie rożnym, jeden z naszych próbował zaskoczyć bramkarza gospodarzy, ale ten wyciągnął się i zdołał wypiąstkować nad poprzeczką. Już w doliczonym czasie Przemsza mogła zdobyć zwycięskiego gola. Po szybkiej akcji naszych zawodników na szesnastym metrze, lub zaraz za, interweniował golkiper Rakowa (sędzia jednak nie dopatrzył się zagrania ręką poza polem karnym), a następnie z pierwszej piłki z ponad 20 m dobijał Colik. Niestety strzał Dawida w ostatniej chwili przed bramką przechwycił obrońca „Czerwon0-niebieskich”. Zaraz po tym arbiter zakończył mecz. Niedzielne spotkanie było dość wyrównane (I połowa dla Rakowa, II połowa dla Przemszy) i remis jest sprawiedliwy, jednakże przy odrobinie szczęścia i bez drugoligowych „wzmocnień” RKS-u mogliśmy pokusić się o coś więcej. „Biało-czerwono-zieloni” nie wykorzystali też szansy (w przypadku zwycięstwa) wskoczenia na 9. miejsce w tabeli. W lidze status quo, a za tydzień jedno z ważniejszych spotkań w rundzie: do Siewierza w sobotę przyjedzie Górnik Piaski.

Przemsza: Matyjaszczyk – Niesyto, Tora, Tokarz, Setlak, Ból, Krzos, Wawrzyńczok, Majchrowski, Colik, Tukaj (80′ Gmaj).