Piłkarze Przemszy przegrali 2-1 (0-1) wyjazdowy mecz z Sarmacją w Będzinie w ramach XXI kolejki IV ligi. Mimo, że to siewierzanie schodzili na przerwę z jednobramkową przewagą za sprawą Daniela Tukaja, który wykorzystał rzut karny (41 min.) i mimo tego, że do 87 minuty nadal prowadzili … to przegrali. W samej końcówce gospodarze wyrównali (87 min.), a zwycięskiego gola zdobyli w doliczonym czasie gry (90+4 min.). Pierwsza połowa derbów powiatu będzińskiego była dość wyrównana, natomiast druga to już dominacja gospodarzy.

Mecz Przemszy z o wiele wyżej notowanym przeciwnikiem rozpoczął się od wzajemnych ataków i strzałów z dystansu – najpierw w 5 minucie gospodarze, potem w 7 minucie Molek – oba w bramkarzy. W 16′ po kornerze głową uderzył zawodnik miejscowych, ale piłka minęła „drugi” słupek naszej drużyny. Dziesięć minut później ładnie zapowiadającą się akcję „Biało-czerwono-zieloni” niestety nie zakończyli strzałem, tak jak minutę dalej, gdzie po kontrataku nikt z naszych piłkarzy nie zdecydował się na strzał i miejscowi przejęli piłkę. W 35 min. po naszej stracie w środku pola groźnie i szybko skontrowali „Sarmaci”, ale futbolówka przeleciała wzdłuż linii bramkowej. W 40 minucie po podaniu Tukaja ze środka boiska, piłka trafiła na lewą stronę do Majchrowskiego, ten popędził sam, zostawiając za sobą obrońcę i próbował w polu karnym przelobować wychodzącego golkipera Sarmacji. Ten sfaulował Rafała i arbiter wskazał na „wapno”. Kilkadziesiąt sekund później do karnego podszedł stały egzekutor – Daniel Tukaj i strzałem w środek bramki dał prowadzenie LKS-owi. W 42′ Ból w polu karnym próbował oddać strzał, ale piłkę spod nóg wybili mu obrońcy BKS-u. Tak więc pierwsza odsłona zakończyła się naszym prowadzeniem.

Druga połowa to już inna postawa drużyny z Będzina. Już od pierwszych minut było widać, że gospodarze nie odpuszczą, natomiast siewierzanie skupili się na obronie i co raz to, duet Tukaj-Majchrowski, groźnie kontrował przeciwnika. W 68 i 70 minucie po strzałach „Sarmatów” w bramce wybornie spisał się Botsch. W 76′ piłka po strzale gracza BKS-u przeleciała niewiele jak metr obok naszego prawego słupka. Za kolejne pięć minut kolejny raz Botsch uratował nas od straty bramki, a futbolówka trafiła po jego obronie w boczną siatkę. Bramka dla Sarmacji dosłownie wisiała w powietrzu. Nasi zawodnicy jedynie kontrowali, nie stworzyli sobie jakiejś klarownej akcji i sytuacji. W 86′ po dużym zamieszaniu w polu karnym LKS-u nasi obrońcy zdołali wybić piłkę, ale już za minutę, po rzucie rożnym i po kolejnym zamieszaniu w „szesnastce” gospodarze zdobyli bramkę wyrównującą z niedużej odległości. W 90 minucie siewierzanie przeprowadzili nieliczny w drugiej połowie atak, ale strzał z główki Pająka wyłapał bramkarz BKS-u. W drugiej minucie doliczonego czasu gry kolejny raz świetną interwencją popisał się nasz golkiper, broniąc strzał nogą. Kilkadziesiąt sekund później niestety musiał wyciągać piłkę z siatki po raz drugi. Strata w środku boiska, szybka kontra gospodarzy i mocna wrzutka po ziemi w pole karne, a tam z kilku metrów zawodnik BKS-u dał prowadzenie i zwycięstwo Sarmacji. Kolejny raz przegrywamy mecz w doliczonym czasie (przyp. ze Slavią), mecz który jak nie wygraną to mógł zakończyć się chociażby podziałem punktów, tak dla nas ważnych. Nasi zawodnicy zostawili dużo zdrowia na murawie, ale niestety taki jest sport. Na kolejne spotkanie zapraszamy już w najbliższą środę, na godz. 17.30, na nasz stadion. Naszym przeciwnikiem będzie Cocnordia.

Przemsza: Botsch – Setlak, Sawicki, Tora, Tokarz, Majchrowski, Molek (87′ Jaźwic), Krzos, Ból (66′ Pająk) , Colik, Tukaj (81′ Brzyski)