Piłkarze Przemszy przegrali wyjazdowe spotkanie w Knurowie z tamtejszą Concordią 2-1 (1-0) w meczu otwierającym VII kolejkę IV ligi śląskiej grupy 1. Nasza drużyna zagrała o niebo lepiej niż z Sarmacją, nie brakowało ambicji i determinacji. Obie bramki dla gospodarzy padły niestety po naszych indywidualnych błędach. Honorowe trafienie dla „biało-czerwono-zielonych” dał pod koniec meczu Patryk Rumiński. Nasi piłkarze mogli to spotkanie zakończyć przynajmniej remisem, ale piłkarskie szczęście w sobotnie przedpołudnie nie było po naszej stronie – m. in. trafiliśmy dwukrotnie w słupek. Co ciekawe, na murawie w Knurowie pojawiło się aż czterech bramkarzy.

Początek spotkania należał do gospodarzy. Już w 3 minucie groźnie zza pola karnego uderzał ich zawodnik, ale przestrzelił nad poprzeczką. W 6 minucie kombinacyjną akcję przeprowadzili siewierzanie, ale wywalczyli jedynie rzut rożny. W 14 minucie knurowianie rozgrywali piłkę przed naszym polem karnym. Jeden z zawodników Concordii zdecydował się na strzał zza 25 metrów i mocnym strzałem, prawie lobem tzw. „za kołnierz”, pokonał naszego bramkarza. Z drugiej strony Wolan chyba za bardzo był wysunięty i mocnego strzału już nie potrafił wybić. W 22 minucie wychodząc w doskonałej sytuacji zawodnik gospodarzy został taktycznie sfaulowany przez Rumińskiego, który może mówić o dużym szczęściu, że arbiter główny nie pokazał mu czerwonej kartki, a jedynie żółtą. Rzut wolny po tym faulu na nasze szczęście był dość niecelny. W 26 minucie Wolan wybronił mocny strzał napastnika z Knurowa. Końcówka pierwszej połowy należała do podopiecznych trenera Lisa. W 40 minucie Tukaj mógł doprowadzić do remisu, ale jego strzał z pola karnego wybronił golkiper Concordii, a piłka jeszcze odbiła się od słupka i wyszła na róg. W 44′ tym razem Majchrowski mógł się wpisać a listę strzelców, ale jego techniczny strzał z ok. 14 metrów również wylądował na słupku bramki Knurowa. Tutaj gospodarze muszą mówić o dużym szczęściu. W doliczonym czasie jeszcze raz próbował Tukaj, ale za daleko wypuścił sobie piłkę, którą wyłapał bramkarz miejscowych.

W przerwie trener Lis zdecydował się zmienić bramkarza – za Wolana wszedł Botsch. Jeszcze dobrze nie rozpoczęła się druga połowa, a nasz młody bramkarz musiał wyciągać piłkę z siatki (48 min.). Mocno naciskany w „szesnastce” przez dwóch graczy Concordii Pająk (naszym zdaniem faulowany) za słabo wybił futbolówkę, a Botsch chyba za późno do niej wyszedł i zawodnik z Knurowa przejął ją i z pięciu metrów umieścił ją w bramce obok naszego golkipera. W 50 minucie mogło być już 3-0, ale po kontrze z prawej strony i szybkim podaniu wzdłuż „piątki” zawodnik Concordii przestrzelił nad poprzeczką. W międzyczasie na boisku pojawił się Kut za Marko i Niesyto za Pająka (uraz). W 53 minucie mocno i groźnie zza „szesnastki” uderzył Wawrzyńczok, ale futbolówka przeleciała pół metra nad poprzeczką. Interweniując przy tym strzale golkiper Concordii fatalnie upadł na bark, najprawdopodobniej sobie go wybijając. Chwilę później na murawie za niego pojawił się rezerwowy bramkarz knurowian. Druga odsłona meczu była już bardziej wyrównana – gospodarze broniąc dogodnego dla siebie wyniku skupili się na obronie, często kontrując, my natomiast atakowaliśmy pozycyjnie, wykonując wiele stałych fragmentów gry. Właśnie po jednym z takich fragmentów (rzut rożny, 76 minuta) i po zamieszaniu w polu karnym zdobyliśmy kontaktową bramkę, a dokładniej Patryk Rumiński, który z ok. 11 metrów uderzył w sam róg bramki obok interweniujących obrońców (piłkę wyłożył Majchrowski). Przemsza po tej bramce „siadła” na połowie Concordii, ale nie stworzyliśmy sobie kolejnych klarownych sytuacji. W doliczonym czasie skontrowała miejscowa drużyna, ale na posterunku był Botsch, który wybronił niemalże „setkę”, a potem dobitkę. Po pięciu doliczonych minutach sędzia zakończył spotkanie. Była to trzecia z rzędu porażka naszej drużyny po trzech wcześniejszych kolejnych zwycięstwach. Nie można zarzucić naszym piłkarzom braku zaangażowania, brakło dziś jedynie odrobiny szczęścia, ale gdzie jest ta drużyna z początku sezonu ? Po siedmiu seriach gier spadamy na 9. pozycję.

Przemsza: Wolan (46′ Botsch) – Pająk (Niesyto 50′), Rumiński, Świerczyński, Setlak, Majchrowski, Molek, Wawrzyńczok, Marko (50′ Kut), Colik (Komin 60′), Tukaj.

W szlagierze IV ligi niepokonany dotąd Gwarek pokonał u siebie Ruch Radzionków 3-2 mimo, że przegrywał już 0-2. W meczu Sarmacji i rezerw Rakowa padło dziesięć goli, wynik 7-3. Polonia (którą pokonaliśmy 4-1) wygrała natomiast u siebie z RKS-em 4-2 i przy porażce „Cidrów” (3. pozycja) wskoczyła na 2. miejsce w tabeli. Czwarty w tabeli jest MKS Myszków, który wygrał w Mysłowicach z „górnikami” z Wesołej 4-3.