Przemsza Siewierz zremisowała na własnym stadionie z Silesią Miechowice 2-2 (0-1) po meczu pełnym emocji, niewykorzystanych sytuacji i kilku kontrowersyjnych decyzji sędziego głównego. Goście jako pierwsi wyszli na prowadzenie, którego nie oddali, mimo wielu prób naszej drużyny, do końca pierwszych 45 minut. W 51 minucie stan meczu wyrównał Dawid Colik, ale po 20-stu minutach goście znowu wyszli na prowadzenie. Na szczęście minutę potem wyrównał nasz najlepszy snajper – Daniel Tukaj. Mimo wielu podbramkowych szans „biało-czerwono-zielonych” wynik nie uległ zmianie, a powinien.

Siewierzanie od pierwszych minut rzucili się do ataku. Najpierw próbował Colik, ale trafił obok bramki. W 12 minucie, w ogromnym zamieszaniu w polu karnym gości, nikt nie skierował futbolówki do bramki. Trzy minuty później zrobili to niestety przyjezdni, którzy bo szybkiej akcji pokonali Matyjaszczyka strzałem głową. Kolejne kilka minut to przewaga graczy Silesii. Dwukrotnie stanęli przed szansą zdobycia bramki – na nasze szczęście bezskutecznie. W 30 minucie Majchrowski, będąc w szesnastce gości, zagrał głową to wbiegającego Tukaja. Ten z kilku metrów, szczupakiem, trafił niestety w słupek! Trzy minuty później Przemsza wyrównała, ale sędzia nie uznał gola – spalony. W kolejnych minutach próbowali Renner i Tukaj, ale albo znakomicie bronił golkiper z Miechowic, albo nie trafialiśmy w światło bramki. W doliczonym czasie pierwszej odsłony meczu miała miejsce dość kontrowersyjna sytuacja. Obrońca Silesii faulował wchodzącego w pole karne Tukaja. Wydawało się, że arbiter wskaże na „wapno”, niestety kazał wznowić od rzutu wolnego kilka centymetrów przed linią pola karnego. Na koniec pierwszych 45 minut strzelał jeszcze Kut, ale kolejny raz wybronił golkiper gości.

Na szczęście początek drugiej połowy zaczął się od bramki dla Przemszy. W 51 minucie pięknie zza szesnastki, w „długi róg” przymierzył Dawid Colik i było po jeden. W 63′ w dogodnej sytuacji Maciej Tora trafił wprost w bramkarza drużyny z Bytomia. Pięć minut później Majchrowski po podaniu od Szostka posłał piłkę nad poprzeczką. W 72 minucie kolejny raz dostaliśmy cios od przyjezdnych. Szybka kontra i było 2-1 dla Miechowic. Kilkadziesiąt sekund potrzebował Tukaj aby doprowadzić do remisu – po zamieszaniu wykazał się największym sprytem i „wepchnął” futbolówkę za linię bramkową, która odbiła się od słupka po strzale Szostka. Podopieczni trenera Lisa cały czas atakowali, starali się bardzo zdobyć trzeciego gola. Niestety chwilę później kolejny cios dla Przemszy. Drugą żółtą kartkę, za komentowanie decyzji sędziego, otrzymał Molek i musieliśmy kończyć w „10”. W 78 minucie znowu dobra akcja „biało-czerwono-zielonych”, ale najpierw Szostek trafił w słupek, a dobitki Tukaja nie uznał sędzia główny po rzekomym spalonym! Dwie minuty przed końcem meczu szansę na gola miał Tyc, ale zabrakło na prawdę niewiele – futbolówka przeleciała obok. Na koniec jeszcze głową próbował Will, ale trafił w bramkarza. Mecz zakończył się podziałem punktów, mecz, który powinniśmy wygrać, ale nie wykorzystaliśmy kilku bardzo dobrych na to szans. Dodatkowo kilka kontrowersyjnych decyzji arbitra głównego, których nie warto tutaj komentować. Przewaga Tęczy nad naszą drużyną ponownie wzrosła do 6-ciu punktów. Na pocieszenie dodamy, iż był to 11-sty mecz z rzędu bez porażki.

Przemsza: Matyjaszczyk – Mołas (46′ Tora), Will, Renner (76′ Tyc), Setlak, Majchrowski, Colik, Molek, Marko, Tukaj, Kut (58′ Szostek).