Cóż za mecz, cóż za emocje! Ambitnie grająca Przemsza Siewierz pokonała w ostatniej kolejce rundy lidera z Błędowa 2-1 (1-1). W tym meczu zobaczyliśmy niemal wszystko: rzut karny obroniony przez Piotra Wolana, czerwoną kartkę dla naszego zawodnika, gol w końcówce meczu, nerwowe przepychanki między piłkarzami w przerwie i po meczu oraz łagodnie ujmując stronnicze sędziowanie. Mimo, że to Przemsza pierwsza straciła bramkę (Stępień 41 min.), jeszcze przed przerwą wyrównała za sprawą niezawodnego Daniela Tukaja (42 min.), a grając w dziesięciu dobiła Tęczę po golu Michała Jędrowskiego w 85 minucie. Błędowianie przegrali pierwsze spotkanie w sezonie.

Spotkanie na siewierskim stadionie rozgrywane było przy niesprzyjających warunkach atmosferycznych, ale mimo to o godzinie 13 pojawiło się wielu kibiców, nawet z Błędowa. Pierwsze minuty meczu były dość wyrównane. Dobrze funkcjonowały nasze skrzydła i formacja defensywna. Niestety w 12 minucie arbiter główny meczu, Piotr Lasyk, podyktował rzut karny za zagranie ręką jednego z naszych obrońców. Do „jedenastki” podszedł Łukasz Stępień i przegrał pojedynek z Piotrkiem Wolanem! Nasz golkiper pięknie wyczuł strzał najlepszego snajpera ligi. Kolejne kilkanaście minut bez szczególnych podbramkowych sytuacji z obu stron. Na prawej i lewej stronie dobrze prezentowali się Kut i Szostek, natomiast goście z Błędowa kilka razy bezskutecznie uderzali na naszą bramkę. W 41 minucie jednak przyjezdni objęli prowadzenie. Z prawej strony z rzutu wolnego uderzał Stępień, a futbolówka po rykoszecie od naszego zawodnika wylądowała w siatce nad interweniującym Wolanem. Na dodatek swoim niesportowym zachowaniem naszych kibiców rozwścieczył Stambuła – bramkarz dąbrowskiego LKS-u, który chyba za bardzo cieszył się po zdobytej bramce przed sektorem siewierskich kibiców, przy biernej postawie sędziego. Napięcie powoli rosło. Na szczęście błędowianie niezbyt długo cieszyli się z prowadzenia. Dwie minuty później Przemsza wykonywała rzut rożny, a dośrodkowanie sprytnym strzałem głową wykończył Daniel Tukaj, pakując futbolówkę między obrońcami. Do przerwy było więc remisowo, ale negatywne emocje udzieliły się niektórym schodzącym do szatni piłkarzom, których musieli rozdzielać ich koledzy ze sztabów.

Początek drugiej odsłony zaczął się od nieuznanego gola Tukaja, który dobijał strzał Willa z własnej połowy, ale czemu sędzia nie uznał tej bramki?! (na pewno nie było mowy o spalonym). Przez następne minuty obie drużyny wymieniały się szybkimi atakami i kontrami. Dodatek arbiter główny kilkukrotnie i ewidentnie sędziował przeciw naszej drużynie. W 60 minucie po szybkiej akcji i błędzie przeciwników, na bramkę gości zza pola karnego uderzył Dawid Colik, ale niestety trafił w słupek. Pięć minut później szybką kontrę wyprowadzili gracze Tęczy, ale będący w liczebnej przewadze goście nie wykorzystali tej sytuacji. Chwilę potem murawę z powodu urazu musiał opuścić Setlak, a w jego miejsce pojawił się Michał Mołas. W 71 minucie, boisko, za ostry faul na przeciwniku w środku pola, opuścił Łukasz Kut i ostatnie dwadzieścia minut musieliśmy walczyć w osłabieniu. Wtedy to trener Lis zdecydował się na roszadę w naszym zespole, jak się później okaże kluczową dla meczu – na murawie za Majchrowskiego pojawił się Jędrowski. Przyjezdni co raz częściej atakowali osłabiony zespół Przemszy, ale nasza obrona była nie do przejścia. W 83 minucie po jednej z naszych kontr, w dobrej sytuacji znalazł się Jędrowski, ale jego strzał z ostrego kąta wybronił Stambuła. W 85 minucie Michał jednak dopiął swego, ponieważ w podobnej sytuacji był już bezlitosny i po pięknym podaniu Szostka pokonał golkipera Tęczy z bliskiej odległości wprowadzając w euforię „biało-czerwono-zieloną” część stadionu. Sędzia doliczył pięć minut do regulaminowego czasu gry, ale po raz kolejny się nie popisał, ponieważ tych minut ostatecznie było aż osiem. Wydawało się nawet, że zakończy on spotkanie dopiero gdy Błędów strzeli gola! Poza tym podyktował rzut wolny pośredni w naszym polu karnym, również kontrowersyjny. Strzał „żółto-zielonych” był na szczęście niecelny i po ośmiu minutach Lasyk zakończył to emocjonujące spotkanie, w którym nasi zawodnicy często mieli na przeciw siebie nie tylko jedenastu graczy Tęczy, ale i dodatkowo arbitra głównego. Podopieczni trenera Lisa zagrali ambitnie i walecznie i mimo różnych przeciwności zdołali ograć niepokonanego dotąd lidera grając w osłabieniu. Strata punktowa stopniała do 5 „oczek”, a na dodatek pozostali kandydaci do awansu, czyli Warta i Zagłębiak, przegrały swoje mecze. Szkoda więc tych straconych punktów, ale Przemsza dalej pozostaje w grze. Cała drużyna zasługuje na wielkie brawa za dzisiejsze spotkanie. Dziękujemy.

Przemsza: Wolan – Pająk, Will, Setlak (66′ Mołas), Tora, Szostek, Marko, Colik, Kut, Majchrowski (66′ Jędrowski), Tukaj (83′ Hajduk).

Skrót meczu od iTV Siewierz