Piłkarze Przemszy pokonali na własnym stadionie rezerwy Rozwoju Katowice 3-2 (0-0) po meczu pełnym emocji, zwrotów akcji i trzymającym w napięciu do ostatnich sekund. Zwycięskiego gola w ostatniej minucie regulaminowego czasu gry strzelił, dla grającej w „dziesiątkę” Przemszy, wprowadzony nieco wcześniej Łukasz Tomczyk. Przed nim dla naszego zespołu trafiali Piotr Piskuń (60 min) i Jakub Machura (65 min), a dla Rozwoju Tarabasz (67 min) oraz Wolny (75 min).

Po dwóch porażkach z rzędu podopieczni trenera Lisa musieli wygrać to spotkanie chcąc jeszcze liczyć się w walce o awans i w pościgu za ząbkowicką Unią. Już od pierwszych minut spotkania Przemsza próbowała narzucić przeciwnikowi swoje tempo gry. W 7 minucie lewą stroną „poszedł” Pędzik i dograł piłkę na drugi słupek do wchodzącego Szostka, ale strzał Kamila wybronił golkiper Rozwoju. Minutę potem, po rzucie rożnym najwyżej do piłki wyskoczył Marcin Marko, ale jego uderzenie minęło słupek gości. Pierwszy raz naszej bramce piłkarze z Katowic zagrozili w 13 min. Zawodnik przyjezdnych mocno uderzył z ok. 20 metrów, a piłkę zmierzającą w „okienko” w ostatniej chwili wybił Matyjaszczyk. Nasz bramkarz musiał wykazać się umiejętnościami jeszcze raz po rzucie rożnym kilkanaście sekund później gdy jeden z zawodników Rozwoju oddał strzał głową, ale Maciek intuicyjnie sparował piłkę ręką na poprzeczkę naszej bramki. W 16 minucie szybką akcję prawą stroną przeprowadził Szostek. Wrzucił do wchodzącego w „szesnastkę” Komina, ale ten nieczysto uderzył i futbolówka minęła bramkę. W 24 minucie piłkarze z Brynowa wykonywali rzut wolny zza pola karnego, ale i tym razem nasz bramkarz wybronił, choć nie bez problemów i na raty. Dwie minuty po tej akcji kontrę przeprowadzili „biało-czerwono-zieloni”. Majchrowski dośrodkował z lewej strony na głowę Damiana Pędzika, ale piłka po jego uderzeniu trafiła wprost w bramkarza. Chyba najlepszą sytuację w tym okresie gry na strzelenie gola siewierska drużyna miała w 31 minucie meczu kiedy to na 12 metrze, po małym zamieszaniu, piłka trafiła do Piotrka Piskunia, który oddał strzał przy asyście obrońców, ale i tym razem bramkarz Rozwoju znakomicie obronił. Pod koniec pierwszej połowy z dystansu próbował jeszcze Komin, ale spudłował oraz Paweł Hajduk, po którego strzale głową futbolówka przeleciała metr nad poprzeczką. Początek drugiej odsłony zdecydowanie dla siewierzan, którzy wyszli bardzo zmotywowani na murawę. W 56 minucie groźnie z pierwszej piłki ponownie uderzył Komin – niestety futbolówka przeleciała centymetry obok prawego słupka. W 59′ na indywidualną akcję zdecydował się Dawid Colik, który wymanewrował kilku obrońców, ale zatrzymał się na bramkarzu gości. Co nie udało się Colikowi, chwilę później udało się Piskuniowi. Piotrek zdecydował się na indywidualny rajd prawą stroną boiska. Minąwszy kilku obrońców wbiegł w pole karne katowiczan i pięknym strzałem po ziemi umieścił piłkę w siatce. Jeszcze dobrze nie opadły emocje po tym golu, a Przemsza prowadziła już 2-0. W prowadzony w 56 minucie Jakub Machura w sytuacji sam na sam przelobował wychodzącego z bramki golkipera Rozwoju. Piłka jednak została uderzona zbyt słabo i piłka nie leciała w światło bramki. Najszybciej jednak dobiegł do niej Dawid Colik z próbą jej dobicia…niestety trafił w słupek, a futbolówka „zatańczyła” na linii bramkowej. Na szczęście podążający za akcją Kuba Machura znalazł się w odpowiednim miejscu i dosłownie wepchnął ją tuż za linię. Niestety goście szybko odpowiedzieli na nasze bramki. Najpierw w 67 minucie po indywidualnym błędzie w obronie piłkę przejął napastnik katowiczan (Tarabasz) i mocnym strzałem skierował ją do naszej bramki obok interweniującego Maćka. W międzyczasie (72 min.) po wstrzeleniu futbolówki przez Zająca, ładnie głową uderzył Will. Kibice na trybunach podnosili już ręce z radości, ale piłka wylądowała niecały metr obok prawego słupka. W 75 minucie było już niestety 2-2. Nieporozumienie i niezdecydowanie naszych zawodników na prawej stronie wykorzystał Maciej Wolny, któremu wyszedł „strzał życia”. Te uderzenie z prawej strony pola karnego, po małym rykoszecie, było bardzo piękne, a Matyjaszczyk nie miał nic do gadania. Jakby tego było mało, w 76 minucie boisko musiał opuścić nasz kapitan, Marcin Marko, za drugą żółtą kartę, za ostry faul (naszym zdaniem sędzia pochopnie wyciągnął żółty kartonik). Grająca w „10” Przemsza jednak nie poddała się i do końca walczyła. W 80 minucie spotkania Colik oddał strzał stojąc kilka metrów od bramki, ale kolejny raz na posterunku między słupkami był bardzo dobrze spisujący się w tym meczu katowicki bramkarz. Gdy już wielu kibiców pogodziło się z remisem, Przemsza zadała ostateczny cios. Wprowadzony dziesięć minut wcześniej Łukasz Tomczyk precyzyjnie uderzył głową po rzucie rożnym wykonywanym przez również rezerwowego Adama Zająca dając, jak się potem okazało, 3 punkty siewierskiemu zespołowi. Ostatnim akcentem tego emocjonującego spotkania była czerwona kartka (po drugiej żółtej) dla bramkarza gości, który w niesportowy sposób odepchnął naszego zawodnika. Pierwsza ligowa wygrana w tym roku stała się więc faktem. Wielkie brawa dla piłkarzy za walkę i grę do końca oraz za zwycięstwo mimo gry w dziesięciu!

Przemsza: Matyjaszczyk – Piskuń, Tora, Will, Majchrowski, Szostek, Marko, Colik, Komin (66′ Zając), Pędzik (56′ Machura), Hajduk (80′ Tomczyk).

Rozwój: Gocyk – Adamczyk, Nawrot, Barwiński, Wróbel, P. Płonka (80. Przecherka), Kowalski, Łucki, Maciejewski (60. Tarabasz), Tyc, Wolny.

Wyniki XIX kolejki: Unia Kosztowy 0-1 Unia D.G., Tęcza 3-2 AKS Niwka, Pionier 0-3 Warta, Wawel 1-0 Strażak, Górnik 1-2 Siemianowiczanka, Śląsk 1-3 Unia Ząbkowice, Pogoń 2-1 Jastrząb, Przemsza 3-2 Rozwój II.