Przemsza Siewierz uległa na własnym stadionie Sarmacji Będzin 2-3 (1-2) w meczu XII kolejki IV ligi śląskiej gr. 1. Na wynik miała wpływ na pewno sytuacja z 15 minuty, kiedy to Rafał Majchrowski obejrzał drugi żółty, a w konsekwencji czerwony kartonik – zdaniem wielu obserwatorów dzisiejszego meczu oba zbyt pochopnie pokazane przez arbitra Bielawskiego. Mimo gry w „10” to podopieczni trenera Łukasika jako pierwsi objęli prowadzenie z rzutu karnego (Tukaj). Niestety goście do przerwy wbili dwie bramki, a po zmianie stron podwyższyli na 1-3. Ambitnie grająca Przemsza walczyła do końca i zdobyła jeszcze jedną bramkę, ponownie z „wapna” i ponownie za sprawą Daniela Tukaja. W nerwowej końcówce nie udało się „Biało-czerwono-zielonym” wyrównać i mimo walki przegrali. Najsłabszym na boisku okazał się być sędzia Marcin Bielawski, który w spornych sytuacjach nie radził sobie na murawie. Będzinianie jak na czołówkę ligi nie powalili swoją grą – na uwagę zasługuje jedynie hat-trick Malickiego. Siewierzanie zagrali dziś w nowych strojach.

Przemsza przystąpiła do tego spotkania bez podstawowego bramkarza (Borecki) i kilku obrońców (Tora, Setlak, Świerczyński). Pierwsze minuty meczu były dość wyrównane, ale żadna ze stron nie stworzyła sobie podbramkowych sytuacji. W 15 minucie Rafał Majchrowski obejrzał drugą żółtą (pierwsza w ok. 12 min. również za krytykę orzeczeń sędziego) za „uwagi co do pracy arbitra” i musiał opuścić boisko. Nie przypominamy sobie aby Rafał w ostatnich kilku latach otrzymał czerwony kartonik. Od tego czasu  gracze LKS-u zaczęli grać lepiej. W 17 minucie Warzyńczok bezpośrednio z rzutu rożnego trafił w poprzeczkę. W 24 min. szybką kontrę prawą stroną przeprowadziła Sarmacja. Zawodnik przyjezdnych wrzucił w pole karne, a tam napastnik BKS-u na prawdę niewiele się mylił. W 28 w polu karnym gości sfaulowany został Zawadzki i sędzia wskazał na „wapno”. Do piłki podszedł nasz najlepszy strzelec Tukaj i minutę póżniej dał prowadzenie siewierzanom. Dwie minuty dalej Daniel próbował pokonać golkipera z Będzina podcinką, ale futbolówka przeleciała około metra nad poprzeczką. W końcówce przewagę jednak przejęli „Sarmaci” i już w 35′ wyrównali stan meczu. Prosta wrzutka z lewej strony na jedenasty metr, a tam Malicki przelobował głową wysuniętego Botscha. Goście po tej bramce nabrali wiatru w żagle i w 41 po bliźniaczej akcji wyszli na prowadzenie. Snajper Malicki ponownie trafił głową z ok. piątego metra w dolny róg naszej bramki.

W drugiej połowie osłabieni siewierzanie nie zamierzali składać broni. Niestety „otwarta” taktyka sprawiła, iż po kontrze z 52 minuty goście zdobyli trzeciego gola. Malicki z ok. 20 metrów mocnym i ładnym strzałem z powietrza trzeci raz w meczu pokonał Botscha, który chyba dał się nieco zaskoczyć. Trzeba przyznać, że zawodnikowi z Będzina wyszedł ten strzał. W 60 minucie ponownie zaatakowali „Sarmaci”, ale strzał głową minął naszą bramkę. W 62′ na uderzenie z dystansu zdecydował się Wawrzyńczok, ale trafił w golkipera. Trzy minuty później ładnie, lewą stroną w pole karne przedarł się Fredyk i będąc tuż przy linii końcowej dograł w „piątkę” do Zawadzkiego, ale ten mając obrońcę „na plecach” nieczysto trafił w piłkę, a tę wyłapał bramkarz BKS-u. Była to jedna z lepszych akcji LKS-u w tej części. Mimo gry w osłabieniu Przemsza często atakowała, ale tym samo robiąc miejsce gościom na szybkie kontrataki. Kilkukrotne również złe decyzje sędziego nie „pomagały” – nawet za drobne przewinienia wstrzymywał grę. W 70′ goście wyszli do kontry trzech na jednego, ale będący w polu karnym gracz Sarmacji spudłował w dogodnej sytuacji obok prawego słupka. W 76 minucie nasz zawodnik został sfaulowany w szesnastce będzinian i arbiter podyktował karnego. Pewnym egzekutorem ponownie okazał się Tukaj zmniejszając rozmiary porażki. Siewierzanie w ostatnich minutach parli na bramkę przyjezdnych lecz nie zawsze przedzierali się w pole karne. Najlepszą okazję w końcówce (88 min.) miał Niesyto, który po dośrodkowaniu, z kilku metrów głową przeniósł piłkę nad poprzeczką. W doliczonym czasie nie wytrzymał też trener Łukasik, który nie zgadzał się z decyzjami arbitra i został przez niego „wysłany na trybuny”. Po 5 doliczonych minutach sędzia zakończył to spotkanie. Grający niemal cały mecz w osłabieniu siewierzanie kolejny raz zagrali ambitnie i  do końca, ale dziś nie wystarczyło to na przeciętną drużynę Sarmacji, a może przede wszystkim na sędziego głównego.

Przemsza: Botsch – Fredyk, Tokarz, Niesyto, Pająk (75′ Sawicki), Wawrzyńczok (70′ Drapała), Tutaj, Czerwiński (46′ Ból), Zawadzki (65′ Krawczyk), Majchrowski, Tukaj.