Przemsza Siewierz pokonała na własnym stadionie w spotkaniu kończącym IX kolejkę rozgrywek drużynę MKS Siemanowiczanka Siemianowice Śl. 4-0 (0-0). Bramki dla „biało-czerwono-zielonych” padały w drugiej połowie, a ich strzelcami byli: Krzysztof Renner (53 minuta – głową), Sebastian Komin (64 minuta), Adam Zając (76 minuta) i Paweł Hajduk (90 minuta+2′ – głową). Goście kończyli mecz w dziewiątkę po czerwonych kartkach z 71 i 90 minuty.

Pierwsza odsłona niedzielnego meczu nie należała do wybitnie udanych dla naszego zespołu. Na początku (3 i 11 minuta) z rzutów wolnych bezskutecznie próbował Maciej Tora. W 17 minucie dał o sobie znać Damian Pędzik, ale jego strzał jak i dobitkę Sebastiana Komina wybronił bramkarz MKS-u. W 25′ ładną akcję zakończoną strzałem przeprowadzili goście, ale futbolówka minęła naszą bramkę. Pięć minut potem, piłkarz Siemianowic zdecydował się na strzał z ponad 30 metrów, precyzyjnie i mocno uderzył, ale na posterunku w naszej bramce był Matyjaszczyk, który wypiąstkował strzał zmierzający pod poprzeczkę. W 39 minucie ponownie goście zdecydowali się na strzał z dystansu i po raz kolejny świetną interwencją popisał się nasz golkiper wybijając futbolówkę zmierzającą w „okienko”. Przemsza niestety nie stworzyła sobie więcej godnych uwagi, podbramkowych sytuacji w pierwszej połowie. Ataki Przemszy zaczęły się natomiast wraz z gwizdkiem rozpoczynającym drugą odsłonę meczu. Już w 46 minucie Piotr Piskuń w wyśmienitej sytuacji, z prawej strony pola karnego, mocno uderzył lecz wprost w bramkarza. Cztery minuty później z rzutu wolnego po raz kolejny próbował Tora, a jego uderzenie z trudem wybronił bramkarz MKS-u – dobitka głową Krzysztofa Rennera była za słaba. Strzały z główki to najsilniejsza broń naszego obrońcy i wyśmienicie wykorzystał ją niespełna trzy minuty potem. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, to właśnie Renner wyskoczył najwyżej w polu karnym gości i głową skierował piłkę do siatki dając prowadzenie „biało-czerwono-zielonym”. W 55 minucie strzelał Komin, ale obok słupka. Pięć minut później ten sam zawodnik, po ładnej akcji Pędzika i jego podaniu, kolejny raz oddał strzał na bramkę z lewej strony pola karnego, jednak niewiele się myląc. Jak mówi przysłowie „do trzech razy sztuka” i Sebastian w końcu dopiął swego zdobywając gola po akcji prawą stroną i strzale nie do obrony w 64 minucie. W 69′ próbował Pędzik, który przedarł się przez defensywę siemianowiczan i w sytuacji sam na sam niestety trafił wprost w bramkarza. Od 71 minuty spotkania Przemsza grała w przewadze jednego zawodnika – arbiter Słysz ukarał zawodnika przyjezdnych druga żółtą kartką. Tak na marginesie, to praca pana sędziego była, łagodnie mówiąc, słaba – mylił się w najprostszych sytuacjach i do końca spotkania nie panował nad wydarzeniami na murawie, co raz to rozdając żółte kartki. W 76 minucie po raz kolejny defensywie MKS-u urwał się Damian Pędzik – wpadł z piłką w pole karne, „zamieszał” obrońcami i wystawił ją wbiegającemu w szesnastkę Adamowi Zającowi, a ten nie zmarnował sytuacji i uderzeniem lewą nogą pokonał bramkarza gości (dodajmy, iż Adam wszedł na boisko sześć minut wcześniej). Jedyną groźną sytuację w drugiej połowie Siemianowiczanka stworzyła sobie w 81 minucie, ale piłka po strzale zawodnika „Ciaciany” przeleciała nad poprzeczką. W 90 minucie kolejnego osłabienia doznali przyjezdni ponieważ kolejną czerwień (za drugą żółtą – niesportowe zachowanie) ujrzał kapitan MKS-u. W ostatniej minucie doliczonego czasu gry siemianowiczan dobił Paweł Hajduk, który po rożnym z lewej strony głową skierował futbolówkę do siatki tuż przy prawym słupku. Mimo słabszej pierwszej połowy, mecz zakończył się pewnym zwycięstwem naszej drużyny, która rozpracowała rywala w drugiej odsłonie.

Przemsza: Matyjaszczyk – Setlak, Will, Renner, Tora, Kruczek, Marko (76′ Hajduk), Afeltowicz, Komin (70′ Zając), Piskuń (62′ Majchrowski), Pędzik (81′ Machura).

Przemsza po tej wygranej awansowała na drugie miejsce w tabeli katowickiej okręgówki gr. II. Siewierzanie mają na swoim koncie 20 punktów (3 pkt straty do lidera – Wawelu i punkt przewagi nad trzecią Unią Ząbkowice). W pozostałych meczach IX kolejki Warta bezbramkowo zremisowała na obiekcie lidera z Wirka, Niwka wygrała ze wspomnianą ząbkowicką Unią na ich terenie 3-2, a Tęcza podzieliła się punktami z Pogonią (0-0). Ponadto Unia kosztowy rozbiła Pioniera 5-0, Górnik Mysłowice zremisował 1-1 z drugim Rozwojem, a mecz Strażaka z Unią Strzemieszyce również zakończył się takim samym rezultatem. Pierwsze punkty w sezonie zdobył Jastrząb Bielszowice, który pokonał Śląsk w Świętochłowicach 1-0.