Przemsza Siewierz uległa rezerwom katowickiej GieKSy 5-2 (0-1) w meczu kończącym V kolejkę IV ligi. Pierwsze minuty nie zapowiadały takiej porażki, tym bardziej, że w 10 minucie na prowadzenie wyprowadził nas Daniel Tukaj. Wzmocniona zawodnikami z pierwszoligowej kadry (w sumie w trakcie meczu pojawiło się ich aż dziewięciu) drużyna drugiego GKSu z minuty na minutę przejmowała inicjatywę lecz to my prowadziliśmy po pierwszej połowie. Tuż po wznowieniu (47 min.) katowiczanie wyrównali bezpośrednio z rzutu wolnego, a dziesięć minut dalej prowadzili już 2-1. Ok. 62 minuty, na nasze nieszczęście, Kamil Szostek otrzymał czerwoną kartkę i kolejne trzy bramki dla GKSu posypały się dość szybko (68′, 82′ i 86′ – z karnego). W ostatniej minucie, na „otarcie łez”, drugą bramkę dla Przemszy zdobył Sebastian Komin.

Niedzielny mecz rozgrywany był na obiekcie Kolejarza Katowice ze sztuczną nawierzchnią (MOSiR) i przy niemal cały czas padającym deszczu i temperaturze nie przekraczającej 12 stopni. Spotkanie opóźnione 9 minut lepiej zaczęli „biało-czerwono-zieloni”. Sygnał do ataku dał nasz najlepszy strzelec, Rafał Wawrzyńczok, który w 6 minucie oddał strzał z dystansu jednak futbolówka odbiła się od nogi jednego z obrońców i przeleciała niewiele nad poprzeczką. W 10 minucie Daniel Tukaj już się nie pomylił – dostał prostopadłe podanie w pole karne i przy asyście obrońcy GieKSy z ok. 13 metra precyzyjnie umieścił piłkę w prawym rogu, tuż przy słupku. Ekipa GKSu jednak z minuty na minutę rozkręcała się i coraz częściej katowiccy napastnicy absorbowali naszych obrońców. W 24 i 26 minucie gospodarze oddali dwa niewiele niecelne strzały – pierwszy z głowy nad bramką, drugi nogą obok słupka. W okolicach 30-33 minuty katowiczanie przeprowadzili kilka oskrzydlających akcji prawą stroną na nasze szczęście nie zakończonych bramką, ale ta „wisiała” w powietrzu. W 35 minucie powinien być remis, ale Botsch świetnie wybronił strzał nieobstawionego gracza GKSu z kilku metrów. Do przerwy schodziliśmy z jednobramkową przewagą.

Drugie 45 minut to już całkiem inna gra. Najpierw w 47′ GieKSa II wyrównała po precyzyjnym strzale bezpośrednio z rzutu wolnego (ok. 18 m) – Botsch bez szans. Dziewięć minut później zabójcza kontra gospodarzy lewą stroną, szybkie przerzucenie piłki po ziemi i napastnik strzałem w lewy róg pokonał naszego golkipera. W pechowej 62 minucie Kamil Szostek wyleciał z boiska za ostry faul (tu sędzia mógł spokojnie pokazać żółtą) i ostatnie pół godziny Przemsza musiała sobie radzić w dziesięciu. O ile nasza gra do tej minuty jakoś wyglądała, to po tej sytuacji w nasze szeregi wkradł się chaos, a bardziej doświadczeni przeciwnicy wykorzystali nasze słabości. W 68 minucie katowiczanie strzelili trzeciego gola, a kolejne były tylko kwestią czasu. W 76 minucie mogło być już 4-1, ale w ostatniej chwili nasz obrońca wybił piłkę na róg. W 80′ LKS przeprowadził jedną z nielicznych akcji w drugiej połowie i powinno być 3-2, ale niepilnowany Colik z kilku metrów przestrzelił metr obok lewego słupka. Dwie minuty później szybka kontra GKSu II i mieliśmy już 4-1 po bramce z główki. W 86′ na domiar złego „jedenastka” za faul w szesnastce (tu też można by się dopatrzeć pochopnej decyzji arbitra) dla katowiczan, którzy nie zmarnowali tej okazji i mocnym strzałem pod poprzeczkę podwyższyli na 5-1. Ostatnim akcentem spotkania była bramka Sebastiana Komina, który z szesnastego metra precyzyjnie, po ziemi, zmniejszył rozmiary porażki na 5-2. Niestety w starciu z takim przeciwnikiem nie mieliśmy szans. Po V-tej serii gier Przemsza spadła na  szóste miejsce w tabeli.

Trener Rafał Lis o meczu:

„Trafiliśmy na GKS wzmocniony dziewięcioma zawodnikami z kadry pierwszej drużyny i niestety widać było różnice pod względem motorycznym i fizycznym, do tego czerwona kartka całkowicie podcięła nam skrzydła. GKS w tym składzie spokojnie mógłby myśleć o awansie do III ligi, tylko nie zawsze w takim będzie grał. Trudno mieć pretensje do moich zawodników, zagrali na tyle na ile ich było stać. Przed nami Sarmacja (przyp. również padła ofiarą wzmocnionego GKSu II 1-5), będziemy walczyć o 3 punkty u siebie. Zapraszam wszystkich kibiców na ten mecz, bądźcie naszym dwunastym zawodnikiem.”

Trener Jacek Gorzczyca (GKS II) o meczu:

„W przerwie musieliśmy konstruktywnie porozmawiać. Nie było nerwów i krzyków. W drugiej połowie zagrało łącznie dziewięciu zawodników z pierwszego zespołu i różnica była już widoczna. Muszę ich pochwalić. Ta wygrana to była formalność.”

GKS II: Kuchta – Januszkiewicz (46. Curyło), Bajor, Lipok, Jurek, Szombierski, Duda, Bębenek (86. Broda), Zapotoczny (84. Kramarczyk), Wołkowicz, Szołtys (46. Sawicki).

Przemsza: Botsch – Pająk, Rumiński, Świerczyński, Tora (29. Niesyto), Szostek, Colik, Marko, Wawrzyńczok (73. Molek), Majchrowski (60. Komin), Tukaj (77. Kut).