Przemsza Siewierz pokonała na własnym stadionie w hicie XI kolejki Klasy Okręgowej Klub Piłkarski Warta Zawiercie 2-0 (1-0). Niedzielny mecz nie był porywającym widowiskiem, ale najważniejsze jest to, że to nasza drużyna zdobyła komplet punktów i nie straciła dystansu punktowego do lidera. Wynik otworzyła bramka samobójcza strzelona przez Białka (41 min.), a w drugiej połowie warciarzy „dobił” Łukasz Kut (71 min.) po pięknej akcji Rafała Majchrowskiego. Na uwagę zasługuje fakt, iż goście nie potrafią wygrać w Siewierzu od 2009 roku! Po raz kolejny mecz obu ekip zgromadził na siewierskich trybunach grubo ponad pół tysiąca kibiców.

Mecz od pierwszych minut był dość wyrównany, obie drużyny najpierw próbowały zaskoczyć bramkarzy strzałami z dystansu lecz bez powodzenia. W 19 minucie to zawiercianie przeprowadzili szybką akcję, a dokładniej Radosz, który oddał strzał po ziemi w długi róg naszej bramki, ale Matyjaszczyk był na posterunku. Przemsza swoją najgroźniejszą akcję przeprowadziła dopiero w 31 minucie, kiedy to Tukaj oddał strzał, ale niestety obok słupka Cogla. Gdy powoli miała kończyć się ta bezbarwna pierwsza połowa, zawodnicy Warty wyręczyli naszych napastników i sami skierowali futbolówkę do własnej bramki, a dokładniej zrobił to Białek. Po wrzutce siewierzan w pole karne wspomniany obrońca chciał odegrać futbolówkę klatką piersiową do bramkarza przyjezdnych. Na nasze szczęście zrobił to tak niefrasobliwie, że ta wturlała się obok prawego słupka obok rozpaczliwie interweniującego Cogla. Do przerwy więc prowadziliśmy skromnie 1-0.

Druga połowa bardzo przypominała tę pierwszą czyli gra w środku pola, dużo walki, straty i niecelne strzały. W 67 minucie szansę na gola miał Majchrowski, ale skierował futbolówkę nad poprzeczką. Cztery minuty później trybuny kibiców Przemszy drugi raz w tym dniu eksplodowały radością. Na prawej stronie boiska, mniej więcej w środkowej części, Rafał Majchrowski odebrał piłkę piłkarzowi z Zawiercia i pomknął w stronę pola karnego. Tam zauważył wbiegającego w „szesnastkę” Łukasza Kuta i pięknie, mocno po ziemi dograł do Łukasza, a ten z kilku metrów, sprytnie obok bramkarza, umieścił piłkę między słupkami. Po tym ciosie zawodnicy Warty już nie podjęli walki, a ostatnią podbramkową szansę w meczu w 88 minucie miał Komin, ale spudłował uderzając nad bramką. Po tej wygranej Przemsza umocniła się na fotelu wicelidera, tracąc jednak nadal do Tęczy 3 punkty. Warta natomiast spadła w tabeli na 4. miejsce, dając wyprzedzić się Zagłębiakowi, z którym zmierzy się już w następnej kolejce.

Przemsza: Matyjaszczyk – Pająk (68. Zimończyk), Renner, Setlak, Tora, Szostek (46. Komin), Colik, Marko (80. Hajduk), Kut, Majchrowski, Tukaj.

Warta: Cogiel, Białek, Marek, Mąka, Kozłowski, Matusiak (73. Szwaja), Grim (55. Sobczyk, 86. Dobrowolski, 90. Maciążek), Tokarski, Sołtysik, Karpiński, Radosz.