Runda jesienna sezonu 2019/2020 IV ligi śląskiej w miniony weekend przeszła do historii. Przed startem sezonu głównymi kandydatami upatrywanymi do gry w barażach o III ligę był zapewne zespół Szombierek Bytom, którego trenerem w przerwie letniej został Janusz Kluge oraz spadkowicz z trzeciej ligi – Ruch Radzionków. „Szombry” wywiązały się z tego zadania wzorowo. Pozycja LIDERA, dziesięć zwycięstw i tylko jedna porażka oraz miano niepokonanej na własnym stadionie. Jednak niespodziewanie do walki w trakcie rundy włączyła się Unia Kosztowy, która swoją grą pokazała, że drugie miejsce na półmetku nie jest przypadkiem, a przypominamy, że pod koniec października była nawet liderem grupy. Również nie przegrała na własnym stadionie i ma tylko trzy „oczka” straty do bytomian. Kolejnym zaskoczeniem na plus jest postawa beniaminka z Kłobucka. Drużyna Znicza, wzmocniona piłkarzami m. in. częstochowskiej Skry i Rakowa, grająca szybką piłkę, ostatecznie jesień zakończyła na wysokiej trzeciej pozycji (pięć pkt straty do lidera), a gdyby nie kilka porażek z początku sezonu pewnie „biła by” się o fotel lidera z Szombierkami. Mogą pochwalić się najdłuższą serią zwycięstw z rzędu w lidze – ostatnie siedem zwycięskich kolejek. Wydaje się, że Unia i Znicz jeszcze nie powiedziały ostatniego słowa. Wysokie, czwarte miejsce dla zawsze mocnej zawierciańskiej Warty, najlepszej „wyjazdowej” ekipy, której zdobycz punktowa mogła być większa, gdyby nie kilka porażek z niżej notowanymi przeciwnikami.

Na piątym miejscu radzionkowskie „Cidry”, dla których rok 2019 to głównie spadek z III ligi. Po reorganizacji zespołu jest to jednak bardzo perspektywiczna drużyna, oparta głównie na młodzieży i też nie powiedziała ostatniego słowa. Szóste miejsce dla kolejnego beniaminka, AKS-u Mikołów, prowadzonego przez byłego trenera chorzowskiego Ruchu – Marcina Molka. Od samego początku powoli i systematycznie piął się w górę tabeli. Siódme miejsce dla naszej drużyny (podsumowanie poniżej). Za naszymi plecami, ale z tą samą ilością punktów uplasowała się porajska Polonia, która zaczęła fatalnie (długo w strefie spadkowej), ale znakomita końcówka rundy dała jej ostatecznie miejsce w środku tabeli.

Ten sam dorobek punktowy mają rezerwy Rakowa, z którymi zawsze ciężko się gra i nigdy nie wiadomo, ilu graczy z pierwszej, ektraklasowej drużyny wzmocni młody zespół przed spotkaniem. Jako jedyni pokonali lidera. Dziesiąte miejsce ostatecznie dla Sarmacji trenera Mosny, która początek miała bardzo dobry, ale słabszą końcówkę. Jedenaste miejsce dla dąbrowskiej Unii, która grała w kratkę, słabo na wyjazdach, z którą po ostatnim meczu pożegnał się trener Pierścionek. Kolejne miejsce w tabeli dla Śląska ze Świętochłowic, którego trenerem przed sezonem został dobrze nam znany Daniel Tukaj. Seria porażek w trakcie rundy sprawiła, że zespół zajmujący wysokie miejsca w poprzednich sezonach, na razie plasuje się w dolnej połowie tabeli.

Pechowa „trzynastka” dla ornontowickiego Gwarka, którego pozycja na koniec roku jest chyba nieadekwatna do możliwości tego zespołu. Niestety dla graczy z powiatu mikołowskiego pięć porażek w sześciu ostatnich kolejkach przyczyniło się do takiej sytuacji. W strefie spadkowej rudzka Slavia, która w zeszłym sezonie rzutem na taśmę uniknęła degradacji do ligi okręgowej. Obecne rozgrywki to jednak więcej porażek niż wygranych i remisów razem. Na końcu tabeli dwie „czerwone latarnie”. Beniaminek ze Zbrosławic przegrał dwie trzecie swoich spotkań, nie wygrał na wyjeździe, ale Drama pokazała, że potrafi grać w piłkę chociażby w pojedynkach z nami czy Śląskiem. Największym zaskoczeniem na minus jest chyba jednak postawa RKS-u Grodziec, przetrzebionego kadrowo w przerwie letniej. Trzecia ekipa poprzedniego sezonu (!) ostatni mecz wygrała na początku września, notując ledwie trzy remisy w ostatnich dziesięciu spotkaniach. Sprawa spadków i awansów jest na szczęście jeszcze otwarta co gwarantuje emocje do ostatniej kolejki sezonu.


Przemsza zakończyła rundę na 7. miejscu z 20 punktami – po pięć zwycięstw, remisów i porażek, z 28 strzelonymi bramkami i 31 straconymi. Przed sezonem drużynę opuścili m. in. Świerczyński, Tutaj (futsal), Fredyk, Kapias (kontuzja) czy Tonia. Do zespołu trenera Przemysława Oklejewskiego dołączyli Paweł Krzos, Amadeusz Zając, Sebastian Szombierski, Mateusz Morys, Dariusz Wilk, Kajetan Sikora, Gaspar Repa, Szymon Gniełka, Sylwester Sobczyk. Do rozgrywek zgłoszeni zostali również trzej siewierscy juniorzy: Hamerlik, Urbanowicz i Urbańczyk (bramkarz), co jest bardzo dobrym posunięcie sztabu, ale w lidze na murawie pojawił się jedynie Mikołaj. Co ciekawe, wszyscy zawodnicy z szerokiej kadry pojawili się na czwartoligowych boiskach. Sumując: 21 zawodników kadry + 3 juniorów.

Sezon rozpoczęliśmy meczem z Rakowem II w Częstochowie. Prowadziliśmy po golu Burczyka, ale ostatecznie mecz zremisowaliśmy 1-1.
W drugiej kolejce przyszło nam rozegrać kolejny mecz wyjazdowy. W Świętochłowicach-Lipinach zremisowaliśmy ze Śląskiem Daniela Tukaja 2-2 po golach Burczyka i Bóla, ale spotkanie kończyliśmy w dziesiątkę – czerwona kartka Szombierski, a po meczu czerwień za dyskusję z sędzią ujrzał Niesyto.
W III kolejce rozegraliśmy mecz na własnym stadionie, a naszym przeciwnikiem był grodziecki RKS. Siewierzanie „odpalili” w drugiej odsłonie zdobywając 3 gole (Krzos, Burczyk, Morys) tracąc tylko 1 i zgarniając pierwszy komplet w sezonie.
Niestety w czwartej serii gier przegraliśmy w Rudzie Śl. z tamtejszą Slavią 2-1 (gol LKS Tora), grając ostatnie pół godziny w osłabieniu (czerwona Burczyk), tracąc gola w ostatniej minucie.
W V kolejce podejmowaliśmy w Siewierzu radzionkowski Ruch. Słaba pierwsza połowa w naszym wykonaniu i dwa gole dla gości. W drugiej „Cidry” dołożyły trzecią bramkę, a nas było stać jedynie na jedną autorstwa Morysa. 1-3.
Kolejna kolejka to wyjazd na derbowy mecz z Wartą. Dwukrotnie przegrywaliśmy, 1-0 i 2-1, ale niesamowita końcówka w wykonaniu naszych piłkarzy sprawiła, iż z Zawiercia przywozimy komplet punktów po zwycięstwie 2-3, po dwóch golach Bednarza i samobójczym trafieniu gospodarzy.
W kolejnym meczu na naszym stadionie podejmowaliśmy kosztowską Unię. Długo remisowaliśmy 1-1 (gol Szombierskiego z karnego), ale fatalna końcówka sprawiła, że ostatecznie ulegliśmy wiceliderowi 1-3 i bez Repy – czerwona kartka.
W VIII kolejce Przemsza rozegrała jeden z lepszych meczów tej jesieni. Już po pierwszej połowie prowadziliśmy z Unią w Dąbrowie Górniczej 4-1, po hat-tricku Zająca i golu Sawickiego, a w drugiej części już bramek nie zobaczyliśmy. Pierwszy raz w sezonie między słupkami stanął Gniełka.
Na początku października podejmowaliśmy beniaminka z Mikołowa. Po fajnym widowisku, ale bez goli z obu stron, podzieliliśmy się punktami.
W X kolejce udaliśmy się do Będzina. Po słabej pierwszej połowie, to my otworzyliśmy wynik derbowego spotkania w drugiej (Zając), ale „Sarmaci” wyrównali pod koniec. Ostatecznie 1-1 i punkt.
Jedenasta kolejka to mecz w Siewierzu z Polonią Poraj. Siewierzanie szybko objęli prowadzenie (gol Repa), a drugiego gola dołożyli w drugiej połowie (Bednarz). Goście zdobyli kontaktowego gola w doliczonym czasie, ale ostatecznie wygrywamy 2-1.
W XII kolejce przyszło na grać z liderem z Szombierek na ich terenie. Kiepska pierwsza połowa i początek drugiej i do 67 minuty było 3-0 dla gospodarzy. Jednak siewierzanie nie poddali się, zagrali fenomenalne ostatnie pół godziny i za sprawą dwóch goli Burczyka i jednego Zająca ostatecznie „zapunktowaliśmy” u lidera rozgrywek. Był to nasz piąty mecz z rzędu bez porażki i jeden z lepszych w tej rundzie.
W XIII kolejce podejmowaliśmy rewelację rozgrywek – Znicz Kłobuck. W pierwszej połowie obie drużyny zdobyły po jednej bramce, ale fatalna druga odsłona sprawiła, że ulegliśmy beniaminkowi aż 2-6. Gole dla Przemszy zdobyli Burczyk i Morys.
Ostatni mecz wyjazdowy odbył się w Ptakowicach, gdzie zagraliśmy z Dramą Zbrosławice. Ostatnia drużyna ligi postawiła się nam i choć to my jako pierwsi wyszliśmy na prowadzenie (Sawicki), to do przerwy było 1-1. Niestety na początku drugiej czerwień obejrzał Wilk Darek, a gospodarze wykorzystali ten fakt zdobywając jeszcze dwie bramki. Nie pomógł nawet obroniony rzut karny przez Boreckiego. Końcowy wynik 3-1 dla Dramy.
W ostatniej kolejce rundy zagraliśmy w Siewierzu z Gwarkiem. Prowadzenie podopiecznym trenera Oklejewskiego dał Zając, ale goście na początku drugiej odpowiedzieli dwoma szybkimi golami. Do wyrównania jednak doprowadził Niesyto, a zwycięską bramkę na 3-2 z karnego zdobył Tomasz Wilk.

Co do formy naszej drużyny. Jak przed każdym sezonem apetyty były na pewno większe. Przemsza jest typowym „średniakiem” ligi, który plasuje się w środkowych częściach tabeli. Jedynie sezon 17/18, gdzie zajęliśmy 3. miejsce na koniec (trzecie również po rundzie jesiennej), był wyjątkiem. Potrafimy się zmobilizować na mecze z drużynami z czuba tabeli (np. mecz z Szombierkami, Wartą czy AKS-em), ale równie często zdarzają nam się wpadki z drużynami, z którymi teoretycznie powinniśmy sobie łatwo poradzić (patrz Drama czy Slavia). W tej rundzie kontuzje raczej omijały naszą drużynę, jedynymi wyjątkami są tutaj Tora i Wolff (nabawił się kontuzji barku podczas mecz). Reszta zawodników jedynie z drobnymi urazami.

Co rzuca się na pierwszy plan, to to, że w większości meczów nie potrafiliśmy zagrać dwóch równych połów. Szczególnie w początkach drugich 45 minut nasi gracze wychodzili … mało skoncentrowani. Znacznie lepiej wychodziły nam pierwsze minuty spotkań. Jak pokazują statystyki, najwięcej goli strzelaliśmy właśnie w pierwszym kwadransie meczów (siedem), a najwięcej traciliśmy w pierwszym kwadransie, ale drugich odsłon (również siedem). Ostatnie minuty spotkań w wykonaniu LKS-u to 5 strzelonych goli, ale także 5 straconych. Gdy Przemsza strzelała jako pierwsza, w tych meczach wygrywała trzy spotkania, a w pięciu spotkaniach nie potrafiliśmy dowieźć prowadzenia do końca (dwa remisy i trzy porażki). Gdy traciliśmy jako pierwsi, wygraliśmy tylko jeden mecz, trzy zdołaliśmy zremisować i zanotowaliśmy dwie przegrane. Były i takie spotkania, w których mogliśmy osiągnąć lepszy rezultat, m .in. mecz ze Śląskiem, Slavią czy Dramą. W spotkaniach z Ruchem, kosztowską Unią i Zniczem raczej nie mieliśmy nic do powiedzenia. Jeśli chodzi o STYL gry, to jak na samym początku sezonu wyglądało to jeszcze przyzwoicie, to im dalej, nie było go prawie w ogóle. Z perspektywy trybun, nasza gra była mało przyjemna dla oka, wiele strat w środku pola, długie piłki z tylnych stref boiska do napastników, gdzie nasze akcje często kończyły się pod polem karnym przeciwników.

Miniona runda pokazała, że bez szerokiej i wyrównanej ławki nie moglibyśmy osiągnąć takiego miejsca w tabeli. Jak wspomnieliśmy, wszyscy zawodnicy rozegrali minimum jedno spotkanie w lidze. Rotacja w składzie w trakcie trwania rozgrywek była spora, a wyjściowy skład w ostatnich spotkaniach znacznie różnił się od pierwszej jedenastki z początku sezonu. Naszymi najlepszymi strzelcami są Łukasz Burczyk i pozyskany latem Amadeusz Zając – obaj po sześć trafień, co plasuje ich w TOP 10 strzelców grupy pierwszej. W rundzie między słupkami stanęło dwóch bramkarzy – Borecki 9 razy, Gniełka 6 razy. Tylko raz nasi golkiperzy zachowali czyste konto. W porównaniu z poprzednimi sezonami, niektórzy nasi piłkarze zaliczyli niestety spadek formy. Są jednak w naszej drużynie tacy, którzy nie obniżyli lotów, dalej stanowiąc siłę tej drużyny.

W siedmiu meczach domowych wygraliśmy trzy razy, raz padł bezbramkowy remis i trzykrotnie schodziliśmy z murawy na tarczy. Jesienią osiem razy graliśmy na obcych boiskach, z czego wygraliśmy dwa mecze, padły cztery remisy i dwa razy przywoziliśmy do Siewierza zero punktów.

Porównując poprzednie czwartoligowe rundy jesienne, kończyliśmy je następująco:

Sezon 2015/2016 – 16 pkt i 14. miejsce.
Sezon 2016/2017* – 27 pkt i 6. miejsce
Sezon 2017/2018 – 27 pkt i 3. miejsce
Sezon 2018/2019 – 20 pkt i 8. miejsce
Sezon 2019/2020 – 20 pkt i 7. miejsce

* Osiemnasto zespołowa grupa

PUCHAR na szczeblu Podokręgu

W Pucharze Polski Podokręgu Sosnowiec dotarliśmy do półfinału rozgrywek, gdzie ulegliśmy Szczakowiance w Jaworznie 2-3. Wcześniej pokonaliśmy Źródło Kromołów 11-3 (II runda) i Niwy Brudzowice 3-1 (III runda).

STATYSTYKI (liga):

– 5 zwycięstw (33%), 5 remisów (33%), 5 porażek (33%), 20 punktów.
– bramki: 28 strzelonych, 31 straconych
– najwyższe zwycięstwo: 4-1 (Unia Dąbrowa G.), najwyższa porażka: 2-6 (Znicz Kłobuck)
– mecze u siebie: 3-1-3 (12. pozycja w tabeli „u siebie”), bramki 12-16
– mecze na wyjeździe: 2-4-2 (6. miejsce tabela „Wyjazdy”), bramki 16-15
– średnia ilość bramek w meczach Przemszy – 3,93 gola/mecz, druga najwyższa w lidze
– średnia bramek zdobytych: 1,87 gola/mecz
– średnia bramek straconych: 2,07 gola/mecz
– nasi bramkarze zachowali czyste konto w jednym meczu (AKS Mikołów)
– Przemsza nie zdobyła gola tylko w jednym spotkaniu (AKS Mikołów).
– Najwięcej goli zdobyli Łukasz Burczyk i Amadeusz Zając po sześć, dalej Mateusz Morys i Bartłomiej Bednarz (trzy), Przemysław Sawicki (dwa). Gaspar Repa, Tomasz Wilk, Marcin Ból, Sebastian Szombierski, Maciej Niesyto, Paweł Krzos i Maciej Tora po jednym trafieniu.
– Najczęściej przy bramkach asystował Przemysław Sawicki – 4 asysty; Zając, Bednarz, Krzos, Morys, Ból – po 2. Po 1 na koncie Tory, Burczyka, Setlaka i Hamerlika.
– Najczęściej kartkowanym piłkarzem LKS-u był Sebastian Szombierski (6 żółtych kartek). Następnie Zając (5 żółtych), Burczyk (4 żółte), Dariusz Wilk (3 żółte), Wilk T., Setlak, Sawicki, Wolff po 2 żółte.
– Siewierzanie obejrzeli 4 czerwone kartki: Niesyto i Repa oraz Szombierski, Burczyk (ale w konsekwencji drugiego żółtego kartonika)
– Borecki wybronił jeden rzut karny (Drama Zbrosławice)
– Najwięcej spotkań jesienią rozegrali: Andrzej Setlak i Mateusz Morys – po 15. Dalej Burczyk, Bednarz, Szombierski, Krzos (14), Zając, Wilk T., Sobczyk (13), Chwila (12), Wilk D., Niesyto, Sawicki (po 10).
– Najwięcej minut rozegrał Andrzej Setlak – 1350 (wszystkie 15 spotkań w pełnym wymiarze) dalej Szombierski – 1224, Łukasz Burczyk – 1095, Tomasz Wilk – 1022, Zając – 946, Borecki – 810.
Najczęściej zmieniającym zawodnikiem był Sobczyk (zmieniał kolegów 8 razy) dalej Sikora, Morys (7 razy), Chwila, Bednarz, Ból (5); najczęściej zmienianymi byli natomiast Morys (7 razy), Krzos, Burczyk (6), Bednarz, Sawicki, Sobczyk, Niesyto (5)
– Najdłuższa seria bez porażki– 5 spotkań, najdłuższa seria z porażką – 2 spotkania, a najdłuższa seria bez zwycięstwa – 3 mecze.
– LKS najczęściej strzelał w pierwszym kwadransie pierwszej połowy (7 goli) i w ostatnich piętnastu minutach meczu (5 goli). Najczęściej tracił bramki w przedziale od 46 – 60 minuty (siedem) i w ostatnim kwadransie (pięć).