Przemsza Siewierz niestety przegrała kolejny mecz, tym razem z Rakowem II Częstochowa 3-4 (1-2) w meczu IX kolejki IV ligi. Po słabej pierwszej połowie i nieco lepszej drugiej, nasi piłkarze musieli jednak uznać wyższość młodej częstochowskiej drużyny i zasłużenie przegrali. Po tym meczu można śmiało powiedzieć, że sporo pracy czeka nowego szkoleniowca. Dwie bramki dla „biało-czerwono-zielonych” zdobył Wawrzyńczok ( 39 min. i 74 min. – karny), padła również bramka samobójcza (56 min.).
Pierwsza połowa zaczęła się bardzo obiecująco dla siewierskiego zespołu bowiem w 2 min. Szostek miał okazję, ale trafił w bramkarza. Trzy minuty później to zespół Rakowa cieszył się z pierwszej zdobytej bramki. Częstochowianie wykonywali rzut wolny i przy biernym zachowaniu naszego zespołu najlepiej odnalazł się zawodnik przyjezdnych  i umieścił piłkę w siatce dokładając nogę. Niespełna po kilkunastu minutach zespół rezerw Rakowa cieszył się z drugiej strzelonej bramki (18 min.). Szybka kontra, dośrodkowanie, błąd siewierskiej obrony i Matyjaszczyk wyjmował piłkę z bramki po strzale głową. Od tej pory zespół z Częstochowy grał z kontry oddając inicjatywę Przemszy. Cień nadziei na zmianę wyniku dał Wawrzyńczok (27 min.), ale niestety po strzale z 16 metrów ostemplował poprzeczkę gości. W 39 min. Rafał wykonywał rzut wolny z około 18 metra i tym razem się nie pomylił i precyzyjnym strzałem w samo okienko zdobył bramkę kontaktową. Obraz gry do końca pierwszej połowy wiele się nie zmienił i Przemsza do szatni schodziła z jednobramkową stratą.
Druga połowa rozpoczęła się od ataków Przemszy, która za wszelką cenę chciała doprowadzić do remisu, ale zespół Rakowa bardzo dobrze się bronił odgrażając się  niebezpiecznymi kontrami. To co nie udało się naszym piłkarzom udało się zawodnikowi gości, który strzelił bramkę samobójczą (56 min.) – z autu Tora wyrzucał piłkę, którą przedłużył zawodnik rezerw i przelobował swojego bramkarza. Odżyły nadzieje, że ten mecz można jeszcze wygrać. Niestety kilkanaście minut później (65 min.) znów popełniliśmy błąd w obronie, nie upilnowaliśmy zawodników Rakowa i straciliśmy trzecią bramkę pomimo asysty dwóch obrońców Przemszy. Kilka minut później tracimy czwartą bramkę (72 min.) po kontrze przyjezdnych – zawodnik gości strzelił z 20 metrów, a piłka po koźle wpadła do bramki obok Matyjaszczyka. Niespełna piętnaście minut przed końcem drugiej połowy sędzia dopatrzył się faulu na Tukaju w polu karnym częstochowian i wskazał na wapno. Do jedenastki podszedł Wawrzyńczok i pewnie zdobył trzeciego gola dla LKS-u. Pomimo walki do końca wynik nie uległ zmianie. Zespół gości zasłużenie wygrał to spotkanie. Sytuacja naszej drużyny bardzo się skomplikowała, piąta porażka z rzędu i wygrane Górnika Piaski i Unii (naszych kolejnych przeciwników) spowodowały, że owe ekipy zrównały się z nami punktami, a w dole tabeli panuje niezły ścisk.
Przemsza: Matyjaszczyk – Niesyto, Świerczyński, Will, Tora, Majchrowski (68′ Kut), Wawrzyńczok, Molek (90+2′ Pająk), Colik, Szostek (77′ Komin), Tukaj.

Skrót meczu od iTVSiewierz