Przemsza Siewierz pewnie pokonała na własnym stadionie GKS Wawel Wirek 3-0 (2-0) w meczu XII kolejki Klasy Okręgowej. Bramki dla siewierzan zdobyli Marcin Marko (14 min.), Dawid Colik (61 min.) oraz padł gol samobójczy (Hajas, 22 min.). Goście kończyli spotkanie w dziewiątkę.

Przed pierwszym gwizdkiem obie ekipy na murawę naszego stadionu wyprowadziły Orliki Przemszy, „uzbrojone” we flagi w barwach klubu. Sam mecz od pierwszych minut należał do naszych piłkarzy. Już w 3 minucie w doskonałej sytuacji znalazł się Damian Pędzik ponieważ ograł bramkarza, który wyszedł za pole karne i oddał strzał po ziemi, ale niestety za lekki i obrońcy Wirka zdołali przechwycić futbolówkę. W 7 minucie z połowy boiska bramkarza przyjezdnych próbował zaskoczyć Adrian Will, ale piłka po jego strzale wylądowała tylko na górnej siatce bramki. W 13′ w sytuacji sam na sam ponownie znalazł się Pędzik, ale golkiper Wawelu wyszedł z tej potyczki obronną ręką. Co nie udało się Damianowi udało się naszemu kapitanowi. W 14 minucie Marcin Marko zakręcił obrońcą w polu karnym rudzian i oddał strzał z lewej nogi w krótki róg. Piłka wylądowała w siatce tuż przy słupku. Goście w tym okresie kilkukrotnie skontrowali, ale ich ataki nie były zbyt groźne. W 20 minucie prawą stroną obrońcom Wirka uciekł Dawid Colik i na szesnastce próbował przelobować bramkarza gości – ten niestety zdołał złapać futbolówkę. Dwie minuty później siewierzanie rozkręcali dobrze zapowiadającą się akcję, piłka właśnie miała dotrzeć do Pędzika, ale jej tor przeciął interweniujący obrońca Wawelu i zrobił to na tyle nieszczęśliwie, że skierował ją do własnej bramki. W 34′ na bramkę gości strzał oddał Maciej Tora, ale bramkarz GKS-u wybronił. Minutę później po rzucie rożnym próbował Colik, ale trafił w bramkarza. W 39 minucie jedną z nielicznych akcji przeprowadzili rudzianie. Po wrzutce z prawej strony napastnik Wirka skierował futbolówkę do siatki, ale niestety dla przyjezdnych, sędzia główny nie uznał gola, ponieważ zawodnik z Rudy zdobył gola ręką. Przemsza zdominowała Wawel w pierwszej połowie, goście zdołali oddać jedynie kilka strzałów z dystansu, nie zagrażając praktycznie bramce bronionej przez Matyjaszczyka. W pierwszej minucie drugiej połowy akcje przeprowadzili goście z Rudy Śląskiej, ale strzał ich zawodnika minął prawy słupek naszej bramki. W 51 minucie na strzał z dystansu zdecydował się Ariel Afeltowicz – niestety golkiper Wirka wybronił uderzenie. Od 53 siewierzanie grali z przewagą jednego zawodnika ponieważ za druga żółtą kartkę boisko musiał opuścić Ostrowski. W 55′ piękna akcję prawą stroną przeprowadził Dawid Colik, który wrzucił piłkę idealnie na głowę wbiegającego w pole karne Pędzika. Futbolówka po uderzeniu Damiana skozłowała i … minęła lewy słupek dosłownie o centymetry. W 61 minucie kolejną akcję przeprowadzili nasi zawodnicy. Wprowadzony nieco wcześniej Machura dograł do Dawida Colika, a ten strzelił z powietrza nie do obrony. W końcówce spotkania strzelał jeszcze Afeltowicz, ale niewiele się pomylił, a gościom ubył jeszcze jeden zawodnik – za niesportowe zachowanie czerwoną kartkę otrzymał Zuga. W ostatniej minucie spotkania „kropkę nad i” mógł postawić Jakub Machura, ale w wyśmienitej sytuacji oddal strzał, który minął bramkę Wawelu. Podopieczni trenera Lisa kontrolowali spotkanie i zasłużenie wygrali z niedawnym liderem, a po tym zwycięstwie Przemsza ponownie wskoczyła na fotel lidera naszej okręgówki.

Relacja iTVSiewierz

Przemsza: Matyjaszczyk – Setlak, Will, Renner, Tora (74′ Płatek), Kruczek, Marko, Afeltowicz,  Zając (63′ Komin), Colik (74′ Hajduk), Pędzik (57′ Machura)

W meczu na szczycie Warta Zawiercie zremisowała u siebie z Unią Ząbkowice 2-2. Ząbkowiczanie mimo iż grali w osłabieniu (czerwona kartka w pierwszej połowie) zdołali wyrównać, strzelając gola w 95 minucie (zdaniem zawiercian w dość kontrowersyjny sposób). W pozostałych spotkaniach Tęcza bezbramkowo zremisowała z Unią Kosztowy, Pogoń Imielin wygrał 3-1 ze Śląskiem, a Siemianowiczanka pokonała AKS Niwkę również 3-1. Pionier przegrał 0-2 z Górnikiem 09, a ostatni Jastrząb uległ 3-1 Strażakowi. W niedzielnym spotkaniu „drugi” Rozwój rozbił natomiast Unię Strzemieszyce aż 5-0.