Przemsza Siewierz zremisowała w Częstochowie z rezerwami Rakowa 3-3 (2-1) w meczu IX kolejki IV ligi. Piłkarze z Siewierza nie oszczędzają ostatnio nerwów siewierskich kibiców. Podopieczni trenera Łukasika przegrywali już 2-0 (gole Rakowa w 15 i 41 minucie) lecz na przerwę schodzili z kontaktowym trafieniem Rafała Wawrzyńczoka w 45+1 minucie. Należy jednak podkreślić, iż była to słaba połowa w wykonaniu LKS-u. Na drugą odsłonę nasi piłkarze wyszli odmienieni i zdobyli dwie kolejne bramki autorstwa Daniela Tukaja (50 min. – karny) i Kacpra Zawadzkiego (80 min.) wyprowadzając Przemszę na prowadzenie. Niestety w 89 minucie gospodarze wyrównali, a arbiter chwilę potem zakończył to emocjonujące spotkanie. Mecz rozgrywany był na bocznym boisku stadionu Rakowa. W szerokim składzie rezerw było siedmiu graczy z pierwszej, drugoligowej drużyny.

Od samego początku Przemsza bardzo słabo wyglądała na tle drużyny Rakowa. Nie potrafiliśmy się utrzymać przy piłce, wymienić dłuższej serii podań, a kilku naszym zawodników „ślizgało” się po murawie w Częstochowie. Już w 9 minucie gospodarze mogli wyjść na prowadzenie lecz napastnik rezerw z 3 metrów posłał piłkę nad poprzeczką. W 15 min. zawodnicy Rakowa już się nie mylili i z bliska pokonali Boreckiego. W 27 min. miejscowi zagrozili groźnie bramce LKS-u po raz kolejny i tylko szczęście sprawiło, że nie straciliśmy bramki. Przemsza ruszyła do odrabiania strat pod koniec pierwszej odsłony. Wykonywaliśmy serię rzutów rożnych i nawet po jednym z nich piłka trafiła w słupek. Niestety w 41 minucie częstochowscy piłkarze przeprowadzili szybki atak i ponownie z niewielkiej odległości umieścili futbolówkę w naszej siatce podwyższając na 2-0. W ostatnich minutach siewierzanie nieco przycisnęli licząc na kontaktowego gola do szatni. Udało się to w doliczonym czasie Wawrzyńczokowi, który wyskoczył najwyżej w szesnastce i ładnie, z główki, wykończył dośrodkowanie Fredyka nie dając szans golkiperowi rezerw. Ten gol dał nadzieję.

Druga połowa to już koncertowa gra naszych zawodników, a można by nawet rzec, że na murawę wyszła całkiem inna jedenastka. Nasi gracze zaczęli w końcu grać szybciej i z pomysłem, a gra skrzydłami sprawiała częstochowianom wiele trudności. Na efekty nie trzeba było długo czekać. W 50 minucie w polu karnym sfaulowany został Zawadzki, a arbiter bez wątpienia wskazał na „wapno”. Do jedenastki podszedł Tukaj i bez problemów pokonał golkipera Rakowa. 2-2! Przemsza złapała wiatr w żagle i w niemal każda nasza akcja pod bramką gospodarzy „pachniała” golem. Dalej, w dogodnej sytuacji był Czerwiński, ale zamiast uderzać na bramkę postanowił podać koledze z drużyny i cała akcja spełzła na niczym. Potem Tutaj z kilku metrów oddal strzał głową lecz wprost w bramkarza RKS-u. Kilkukrotnie rajdy lewą stroną przeprowadzał Majchrowski i jeden z jego rajdów przyniósł skutek w 80 minucie. Celne dośrodkowanie Rafała do będącego w polu karnym gospodarzy Zawadzkiego, a ten podwyższa na 3-2 dla Siewierza! Niestety pech dopadł naszych piłkarzy na minutę przed końcem regulaminowego czasu gry. Po szybkiej kontrze graczy Rakowa (trzech na trzech) napastnik miejscowych umieścił futbolówkę w siatce bramki Boreckiego strzałem z głowy. Minutę później sędzia zakończył to zwariowane spotkanie. Był to kolejny horror w naszym wykonani, zakończony raczej pozytywnie, patrząc na przebieg pierwszej połowy. Niemniej jednak jesteśmy drużyną, która chyba gra najbardziej w kratkę w naszej grupie – 3 zwycięstwa, 3 remisy i trzy porażki. Po słabym meczu przychodzi świetne spotkanie, po którym znowu nieszczęśliwie remisujemy lub przegrywamy. W połowie rundy jesiennej zajmujemy 11. miejsce w tabeli.

Przemsza: Borecki – Niesyto, Fredyk, Tokarz, Sawicki, Wawrzyńczok, Tutaj, Czerwiński (46′ Ból), Tukaj (89′ Pająk), Majchrowski, Zawadzki.