Zadanie wykonane. Tak mogą powiedzieć zawodnicy Przemszy Siewierz po niedzielnym meczu z MKS-em Sławków. Siewierzanie zrewanżowali się rywalowi za jesienny remis (2:2) i zwyciężyli wynikiem 3:0. Podkreślić jednak należy, że styl gry naszych zawodników nie dorównywał ilości zdobytych bramek. Wyjątkiem był tytułowy „Kania”.

Już od pierwszych minut spotkania Przemsza Siewierz próbowała narzucić przeciwnikowi swoje tempo gry. Siewierscy piłkarze zaczęli dobrze. Z minuty na minutę gra nabierała rozpędu. Niestety po pierwszym kwadransie sytuacja zaczęła się stopniowo zmieniać i przewaga na boisku powoli stawała się domeną sławkowian. Rywale Przemszy wykazali się na murawie dużą dyscypliną i przytomnością. Jednak zabrakło im szczęścia i odpowiedniego wykończenia przeprowadzanych akcji, co sprawiło, że nie byli w stanie znacząco zagrozić bramce gospodarzy. Do końca pierwszej połowy gra toczyła się głównie w środku boiska. Przerywały ją jedynie nieliczne wypady napastników obydwu drużyn pod bramkę rywali.

Po przerwie ożywienie wróciło na boisko. Zawodnicy Przemszy Siewierz przeprowadzili akcję na połowie sławkowian – niestety zostali nieczysto zatrzymani. Poskutkowało to rzutem wolnym i dośrodkowanie trafiło na około12 metr. Całą sytuację idealnie wykorzystał Wojciech Błaszczyk, który lekko dotknął piłkę głową i ku zaskoczeniu Kozickiego (golkipera MKS-u) – umieścił ją w siatce. Gol stracony w 47 minucie wyhamował nieco zapędy drużyny przyjezdnej. Goście sprawiali wrażenie jakby zapomnieli w jakim celu przyjechali do Siewierza. Zamiast starać się skutecznie odrobić stratę woleli krytykować decyzje sędziów, które bez kilku wyjątków (na korzyść obydwu drużyn) w większości były poprawne. Atmosfera w drużynie sławkowian stawała się coraz bardziej nerwowa. Goście zdobyli już kilka żółtych kartek, lecz na wyrównującego gola nie było większej nadziei. Podobnie wyglądały próby zdobycia drugiej bramki przez siewierzan. Pierwszym momentem zwrotnym był faul Mateusza Majchrzaka, który w 63 minucie „skosił” zawodnika Przemszy. W efekcie nerwowy zawodnik ukarany został żółtą kartką. Z uwagi na fakt, iż był to już jego drugi żółty kartonik zawodnik MKS-u Sławków musiał opuścić boisko i sędzia „odesłał go pod prysznic”. Przemsza Siewierz starała się wykorzystać zaistniałą sytuację na swoją korzyść. Wszak robiła to bardzo nieudolnie i brak jednego zawodnika w drużynie rywali niewiele jej pomógł. Wreszcie w 75 minucie trener Perlak zdecydował o kolejnych zmianach i na murawę weszli Bartosz Kańtoch za Dawida Kurzaczka oraz Tomasz Niedziela za Kamila Opokę. Na rozwój wydarzeń na boisku nie musieliśmy długo czekać. W 76 minucie Bartosz Kańtoch pokonał bramkarza gości będąc z nim „sam na sam” i zdobył drugiego gola dla Przemszy. Zdobyta bramka sprawiła, że trybuny ożyły. Rozpoczął się doping kibiców, który „Kania” potraktował bardzo poważnie i w 90 minucie „dobił” rywali po raz drugi umieszczając piłkę w siatce. Mecz zakończył się wynikiem 3:0 dla Przemszy Siewierz.

Na koniec warto dodać, że mimo bardzo złej pogody zmagania piłkarzy obserwowało na trybunach kilkadziesiąt osób.

Bramki dla Przemszy: Błaszczyk (47 min.), Kańtoch (76 i 90 min.)

Skład Przemszy: Stańczyk – Marko, Kaczmarek, Błaszczyk, Kroczek – Majchrowski, Marcińczyk (Polak 46 min.), Kretek, Szwierczyński (Stefaniak 49 min.) – Kurzaczek (Kańtoch 75 min.), Opoka (Niedziela 75 min.).