Przemsza Siewierz przegrała z Górnikiem Piaski 2-3 (1-0) w meczu XXVI kolejki Haiz IV ligi śląskiej gr. 1. Jak się mówi w żargonie piłkarskim, siewierzanie „przegrali wygrany mecz”. Nic w sobotę nie wskazywało na takie zakończenie tego spotkania. Na prowadzenie w doliczonym czasie pierwszej połowy wyprowadził nas Rafał Nowak (45+1 min.). Po zmianie stron Górnik doprowadził do remisu (55 min. Ngwagwu), ale podopieczni trenera Oklejewskiego niedługo po tym odpowiedzieli golem Łukasza Burczyka (61 min.). Niestety w końcówce meczu nasz zespół stracił koncentrację i się pogubił czego efektem były dwa szybkie gole dla gości (84 min. Szczyrba, 87 min. Paduch) i to oni cieszyli się z trzech oczek, przybliżających ich do pozostania w lidze. Dla nas był to czwarty z rzędu przegrany mecz.

Pierwszy kwadrans meczu to zdecydowana przewaga „Biało-czerwono-zielonych”. Siewierzanie w tym okresie wykonywali kilka stałych fragmentów, niemalże nie schodzili z połowy przeciwnika. Z dystansu próbował m. in. Niesyto, ale niecelnie. W 15 minucie pierwszy groźny atak przeprowadzili goście, jeden z naszych obrońców przy interwencji mógł pokonać własnego bramkarza, ale Borecki był na posterunku. W 23 min. dobrą okazję miał Chwila, który przedarł się prawą stroną pod bramkę Piasków, ale przestrzelił. Kilkadziesiąt sekund dalej w odpowiedzi z lewej strony uderzał gracz Górnika, ale ponownie wybronił Borecki. W 28 min. ponownie skontrowali gracze z Czeladzi i ponownie zrobiło się groźnie pod naszą bramką lecz futbolówka na szczęście minęła nasz słupek. W 31 min., w przeciągu kilkunastu sekund, dwukrotnie gorąco tym razem zrobiło się w polu karnym gości po dwóch kornerach LKS-u – niestety bez zdobyczy bramkowej. W 36 min. swoją szansę miał Niesyto, ale w ostatniej chwili przed utratą gola Górnika uratował obrońca. W 39 i 41 minucie aktywny Maciek Niesyto najpierw z dogodnej pozycji posłał piłkę nad poprzeczką, a potem z dystansu trafił w bramkarza. Ostatnia minuta regulaminowego czasu pierwszej połowy to atak czeladzian, po którym piłka przeleciała wzdłuż naszej „piątki”, ale żaden z zawodników gości nie zamknął i nie wykończył podania. W doliczonym czasie siewierzanie zdobyli jednak gola. W dość dużym zamieszaniu w polu karnym Piasków najlepiej odnalazł się Nowak, który trafił do siatki niemalże z linii bramkowej. Na przerwę schodziliśmy więc z jednobramkowym prowadzeniem.

Początek drugiej połowy to napór, ale zawodników z Czeladzi-Piasków. Efektem tego był wyrównujący gol w 55 minucie Ngwagwu zdobyty w podobnych okolicznościach co nasz, z najbliższej odległości i po ogromnym zamieszaniu w „piątce”. Utrata gola podziałała motywująco na nasz zespół. W 58′ z lewego skrzydła w szesnastkę przyjezdnych wszedł Niesyto, dograł do Bednarza lecz oba jego strzały zostały zablokowane przez obronę. W 61 min. ujrzeliśmy ładną akcję siewierzan. Tuż przed szesnastym metrem Nowak otrzymał podanie po ziemi w „uliczkę” i natychmiast uderzył z okolicy „wapna” na bramkę KS-u. Golkiper Górnika zdołał wybronić przed siebie, ale przy dobitce Burczyka nie miał już szans i Przemsza prowadziła 2-1. W 65 min. blisko był Tora, który głową wykończył wrzutkę Tutaja z rzutu wolnego, ale gola nie zdobył. W 68′ Nowak źle trafił w piłkę w polu karnym gości, a kilka minut dalej, wprowadzony na murawę Ból (powracający po kontuzji) niewiele się mylił uderzając z linii szesnastki. Cztery minuty dalej ponownie w głównej roli był Ból, który dostał niezłą piłkę od Niesyto, ale ponownie uderzył obok prawego słupka. Wydawało się, że siewierzanie mieli końcówkę spotkania pod kontrolą, jednak ostatnie dziesięć minut wstrząsnęło kibicami na stadionie. Najpierw w 84 minucie wyrównał Szczyrba – kontratak prawą stroną, przerzut na lewą stronę, a stamtąd wrzutka na drugi słupek, gdzie niepilnowany zawodnik Górnika, głową skierował futbolówkę od słupka do siatki. Kilka minut dalej podbudowany wyrównującym golem zespół z Czeladzi skontrował kolejny raz. Tym razem akcję z prawej strony i dokładne podanie bez skrupułów wykorzystał Paduch, pokonując Boreckiego z kilku metrów, strzałem pod poprzeczkę. W 90 minucie goście mogli wbić czwartą bramkę, ale wzorowo na linii zachował się „Boro”. W doliczonym czasie arbiter podyktował jeszcze rzut wolny pośredni w szesnastce Górnika lecz uderzenie naszego piłkarza zostało wyblokowane. Kolejny raz przegraliśmy z zespołem z końca tabeli, kolejny raz podajemy dłoń drużynie ratującej się przed spadkiem. Siewierskich kibiców na pewno nie satysfakcjonuje bycie „średniakiem ligi”, a styl jaki ostatnio prezentuje zespół nie przystoi drużynie, która jeszcze rok temu zajęła miejsce na podium! Przed nami jeszcze cztery spotkania: Polonia Poraj (wyjazd), Warta (dom), Myszków (wyjazd), Slavia (dom). Po 26 kolejce Przemsza dalej pozostanie na 9. miejscu.

Trener Przemysław Oklejewski po meczu:

Przegraliśmy u siebie z ostatnią drużyną w tabeli. Ponownie nie zagraliśmy tak jak powinniśmy i jak potrafimy. Czwarta porażka z rzędu stała się faktem. Ostatni kwadrans tego spotkania to był koszmar. Prowadząc 2:1, tracimy dwie bramki i przegrywamy… Musimy usiąść we własnym gronie i poważnie porozmawiać, bo nie może być tak jak jest.

Przemsza: Borecki – Wolff, Świerczyński (72′ Boryczka), Setlak, Tora, Chwila (75′ Fredyk), Bednarz, Tutaj (83′ Piwko), Niesyto, Burczyk, Nowak (69′ Ból)