Piłkarze Przemszy Siewierz pokonali po emocjonującym meczu, pełnym zwrotów akcji, GKS Gwarek Ornontowice 3-2 (1-0) w meczu XV kolejki IV ligi śląskiej gr. 1. Po ciekawej pierwszej połowie, to siewierzanie schodzili z jednobramkową przewagą, po bramce Zająca z 17 minuty. Niestety kolejny raz nasza defensywa przespała początek drugiej odsłony i w ciągu ledwie czterech minut goście wyszli na prowadzenie (54 min. Kasprzyk, 58 min. Leszczyński). W 73 minucie do wyrównania stanu meczu doprowadził Niesyto, a zwycięstwo (79 min.) zapewnił Tomasz Wilk po golu z rzutu karnego, dość kontrowersyjnego. Przed zakończeniem meczu kibice i piłkarze na murawie przeżyli chwilę grozy – w walce o piłkę w środku pola, Szombierski i zawodnik Gwarka zderzyli się głowami i potrzebna była pilna interwencja sztabów medycznych. Konieczna była interwencja karetki pogotowia. Przemsza dzięki temu zwycięstwu zakończyła rundę jesienną na 7. miejscu w tabeli gr. 1.

Pierwsi w sobotnie popołudnie zaatakowali gracze z Ornontowic. Już w 2 minucie Borecki wybronił mocny strzał z prawej strony naszego pola karnego. W 13 min. Borecki przeniósł futbolówkę nad poprzeczkę po uderzeniu zza szesnastki. Niespełna dwie minuty później Gwarek ponownie groźnie skontrował, ale zawodnik GKS-u posłał piłkę niewiele obok naszego lewego słupka. Siewierzanie konstruowali w prawdzie akcje, ale kończyły się one pod polem karnym przyjezdnych. W 17 minucie LKS wykonywał rzut rożny. Obrona Gwarka zdołała wybić dośrodkowanie, ale futbolówkę przejął Morys i mocno wstrzelił w piątkę z prawego skrzydła. Futbolówka „zatańczyła” pod rękami golkipera GKS-u, tuż przed linią bramkową, ale najlepszym refleksem wykazał się Amadeusz Zając, który wślizgiem wepchnął ją do bramki. W 32′ siewierzanie zdobyli gola, ale arbiter główny go nie uznał, dopatrując się wcześniej faulu w ataku naszego gracza. W odpowiedzi bardzo groźnie zrobiło się pod bramką LKS-u bowiem goście po „kornerze” trafili w słupek. Ostatnie minuty też ciekawe. Najpierw „Boro” wypiąstkował mocne dośrodkowanie przyjezdnych, a w doliczonym czasie Zając technicznie uderzał na bramkę gości tuż spod linii szesnastego metra lecz piłka minimalnie minęła prawy słupek Gwarka.

Druga odsłona również rozpoczęła się od ataków zawodników ornontowickiego GKS-u. Dwie minuty po wznowieniu Borecki wybronił na rzut rożny mocny strzał w sam róg naszej bramki. W 54 minucie goście już jednak doprowadzili do remisu. Niepotrzebny błąd naszej obrony wykorzystał Kasprzyk, który przejął futbolówkę i z szesnastego metra pięknie umieścił ją w prawym okienku, a Borecki był bez szans. Nie minęły cztery minuty, a przyjezdni prowadzili już 1-2. Błąd naszego kapitana przed naszym polem karnym, który zamiast podawać do bramkarza wybił piłkę tuż przed szesnastkę, a tam niepilnowany Leszczyński z pierwszej piłki ładnie ulokował ją w lewym rogu obok interweniującego Boreckiego. Nie pierwszy raz rozpoczynamy drugie połowy od błędów i braku koncentracji. W 60 minucie ładną akcję GKS-u zakończoną strzałem zatrzymał nasz golkiper. W 63 min. „Biało-czerwono-zieloni” zdobyli bramkę lecz arbiter ponownie nie uznał jej odgwizdując zagranie ręką naszego zawodnika tuż przed strzałem. W 73 minucie Przemsza doprowadziła jednak do remisu. Po rzucie rożnym, piłkę w polu karnym Gwarka przejął wprowadzony Niesyto, podciągnął do środka i uderzył „po długim rogu”, a zasłonięty golkiper gości nie miał szans na dobrą interwencję i piłka wpadła w sam róg bramki. Podbudowana wyrównaniem Przemsza ruszyła do ataków. W 79 minucie po starciu Sawickiego z defensorem GKS-u w ich szesnastce sędzia wskazał na „wapno”. Mimo wielu protestów ornontowickiej ławki rezerwowej arbiter główny decyzji nie zmienił i do karnego podszedł Tomek Wilk, którego pewnie wykorzystał dając prowadzenie naszej drużynie (sama sytuacja z karnym dość problematyczna – sędzia wcale nie musiał go podyktować). W 84 min. na środku boiska doszło fatalnego zderzenia naszego defensora, Szombierskiego, z zawodnikiem z Ornontowic. Obaj w walce o górną piłkę zderzyli się głowami i padli na murawę. Sebastian stracił przytomność, a obaj zawodnicy musieli być zdjęci poza plac gry na noszach w asyście swoich sztabów medycznych. Na szczęście nasz zawodnik odzyskał świadomość w budynku klubowym, ale nie mógł już kontynuować meczu. Na szczęście gracz Gwarka również po chwili był już gotowy do gry. Na stadion wezwano karetkę. Tym oto nieciekawym akcentem zakończyło się to spotkanie. Przemsza dzięki wywalczonym trzem punktom i innym pozytywnym dla nas rozstrzygnięciom w ostatniej kolejce zakończyła jesień na 7. miejscu.

Przemsza: Borecki – Wolff, Repa (67. Wilk D.), Szombierski (86. Chwila), Setlak, Morys (46. Niesyto), Wilk T., Krzos, Sawicki, Sobczyk (86. Sikora), Zając.

W hicie ostatniej kolejki Szombierki wygrały w Radzionkowie z tamtejszym Ruchem 5-2 i zapewniły sobie tytuł „mistrza jesieni”. Druga w tabeli na półmetku uplasowała się kosztowska Unia po remisie 1-1 z Sarmacją. Na najniższym stopniu podium beniaminek, Znicz Kłobuck, który swój ostatni mecz wygrał ze Slavią w Rudzie Śl. 3-2. Czwarta Warta, która niespodziewanie uległa u siebie 2-4 z Polonią, a piątą pozycję piastują radzionkowskie „Cidry”. Szósta lokata dla kolejnego beniaminka, AKS-u Mikołów, który w ostatniej kolejce zremisował w Dąbrowie Górniczej z Unią 1-1. Siódme miejsce dla Przemszy Siewierz po wygranej z Gwarkiem 3-2, ósme dla porajskiej Polonii, a dziewiąte dla rezerw Rakowa, które podzieliły się punktami ze Śląskiem (remis 2-2). Te trzy drużyny z takim samym dorobkiem punktowym, ale to nasz LKS ma najlepszy bilans meczów bezpośrednich. 10. miejsce po rundzie jesiennej zajmuje Sarmacja, pozycję niżej dąbrowska Unia, a na dwunastym świętochłowicki Śląsk. Na trzynaste miejsce spadł ornontowicki Gwarek. W strefie spadkowej znalazła się rudzka Slavia, a na dwóch ostatnich miejscach „przezimują” zbrosławicka Drama i grodziecki RKS.

Wkrótce przedstawimy podsumowanie rundy jesiennej sezonu 2019/2020.