Piłkarze Przemszy Siewierz wygrali z MKS-em Myszków 1-0 (0-0) w meczu XIV kolejki Haiz IV ligi rozegranym na siewierskim stadionie. Jedynego, zwycięskiego gola na wagę trzech punktów w ostatniej minucie spotkania zdobył Maciej Tora. Drużyna z Myszkowa postawiła poprzeczkę bardzo wysoko i długimi momentami to ona dominowała nad naszym zespołem. Styl naszej drużyny może nie powalał, ale podopieczni trenera Oklejewskiego przetrwali ten napór MKS-u i kolejny raz zadali decydujący cios w samej końcówce.

Pierwszą groźną akcję zaraz na początku meczu przeprowadzili myszkowianie, ale zawodnik MKS-u w dobrej sytuacji trafił w Boreckiego. W odpowiedzi Ból uderzył z wolnego – niestety dość niecelnie, a kilkadziesiąt sekund później Setlak po kornerze głową uderzał na pierwszy słupek, ale nikt nie poszedł za akcją. Ok. 30 minuty gracz MKS-u zdecydował się na strzał z dystansu, ale kolejny raz w tym sezonie Borecki pokazał klasę i wybronił strzał.

W drugiej odsłonie przewaga optyczna zawodników z Myszkowa była bardziej widoczna. Już pierwsze jej minuty to wyśmienita sytuacja dla gości – mocne uderzenie zawodnika „Niebiesko-białych”, które na szczęście zatrzymało się na naszym spojeniu! Koło 59 minuty myszkowianie zdobyli bramkę, ale sędzia boczny pokazał pozycję spaloną kilku przyjezdnych zawodników. Napór Myszkowa trwał, siewierzanie nie mieli argumentów na przełamanie defensywy MKS-u. W 70 minucie „Boro” piękną paradą wyciągnął świetne uderzenie bezpośrednio z rzutu wolnego, tuż zza naszej szesnastki. Dalej myszkowianie zmarnowali klarowną sytuację – niepilnowany gracz gości przestrzelił z kilku metrów nad poprzeczką LKS-u. W ostatniej minucie meczu Przemsza wykonywała rzut wolny. Ból uderzył bezpośrednio na bramkę, ale piłka odbiła się od słupka. Po sporym zamieszaniu do piłki w końcu dopadł Maciek Tora i sprytnym strzałem pokonał golkipera gości. W Siewierzu euforia, a w sztabie Myszkowa pretensje do arbitra głównego bowiem zawodnicy i trener Trepka dopatrywali się ręki Tory przy przyjmowaniu piłki w polu karnym. Sędzia jednak gola uznał i „wymęczone”, ale trzy punkty zostały w Siewierzu.

Nasi zawodnicy zafundowali nam kolejny horror – po zwycięstwie przy Sportowej w ostatnich minutach z Polonią Poraj i bezbramkowym remisie w Zawierciu, teraz kolejne zwycięstwo rzutem na taśmę z MKS-em. Niemniej jednak patrząc na tabelę gr. 1 najważniejszy jest kolejny komplet punktów zdobyty mimo sporych osłabień (kontuzje, kartki) w kadrze. Odkąd stery na stanowisku trenera przejął Przemysław Oklejewski Przemsza (w gorszym lub lepszym stylu) zdobyła siedem na dziewięć możliwych punktów i to z mocnymi ekipami. Z 17-stoma punktami pozostajemy na 10. miejscu w tabeli. Za tydzień ostatni mecz rundy jesiennej. W sobotę drużyna uda się do Rudy na mecz ze Slavią.

Trener Oklejewski po meczu:

„Spodziewałem się, że mecz z Myszkowem nie będzie dla nas spacerkiem. Wygraliśmy go charakterem. Nie było to zwycięstwo w pięknym stylu i mam tego pełną świadomość. Miejsce w tabeli jest jakie jest, sytuacja kadrowa też nie jest zbyt komfortowa. W takich okolicznościach wolę wymęczone zwycięstwo niż porażkę po dobrej grze. Kolejny mecz na swoim terenie wygrywamy rzutem na taśmę i właśnie za grę do samego końca dziękuję drużynie.”

Przemsza: Borecki – Boryczka, Świerczyński, Setlak, Tora, Ból, Chwila (46′ Budny), Tutaj, Fredyk, Majchrowski, Terbalyan (69′ Popowicz).