Przemsza Siewierz zremisowała w Zawierciu z Wartą 0-0 w meczu XIII kolejki Haiz IV ligi. Dla podopiecznych trenera Oklejewskiego jest to zapewne „zwycięski” remis. Grając bez Świerczyńskiego i Niesyto, z przebiegu spotkania (szczególnie pierwsza odsłona) to wyżej rozstawiona Warta powinna zgarnąć całą pulę. Bohaterem meczu okazał się jednak nasz golkiper Michał Borecki, który wybronił rzut karny na początku spotkania, a potem kilkukrotnie ratował nasz zespół od utraty gola. Pierwsza połowa zdecydowanie pod dyktando gospodarzy, ale w drugiej mecz już się wyrównał. W doliczonym czasie gry czerwoną kartkę za niebezpieczne zagranie ujrzał Łukasz Burczyk.

Już pierwsza groźna akcja miejscowych (3 min.) doprowadziła do podyktowania jedenastki dla KP. Borecki nogami próbował powstrzymać Smarzyńskiego, który urwał się naszej obronie i miał tylko Michała przed sobą. Niestety przy interwencji nogami zahaczył go, a sędzia bez wahania skazał na wapno. Do karnego podszedł Adamiecki, ale Michał pięknie wyczuł intencję strzelca broniąc strzał, a i przy dobitce fantastycznie się zachował. W 10 minucie gracz Warty uderzał z główki, ale piłka minęła nasz słupek. W 15 min. „Asa” uderzał z dystansu, ale również się mylił. Dwie minuty dalej „Zielono-biało-zieloni” mieli stuprocentową okazję na gola, ale ponownie na wysokości zadania stanął Borecki, który nogą wybronił uderzenie Jarnota. Do dwudziestej minuty piłkarze Warty niemal nie schodzili z naszej połowy, całkowicie zdominowali mecz, a Przemsza do tego czasu nie była w stanie przeprowadzić jakiejkolwiek konstruktywnej akcji ofensywnej. Dopiero w 23 minucie Kapias próbował bezpośrednio uderzać z rzutu wolnego, ale futbolówka wyszła na róg po rykoszecie. Kilkanaście sekund dalej Tutaj dośrodkował z kornera na pierwszy słupek, a tam Setlak oddał strzał z głowy, a piłka trafiła w słupek zawiercian. Była to jedyna groźniejsza akcja LKS-u w pierwszej połowie. Minutę dalej rozpędzony Jarnot pięknie uderzył zza szesnastki, ale piłkę zmierzającą w okienko jeszcze lepiej wybronił „Boro”. Dwie minuty dalej Michał znowu popisał się umiejętnościami wypiąstkowywując piłkę w ostatniej chwili nad poprzeczkę, po wcześniejszym strzale gracza KP i rykoszecie po nodze naszego obrońcy. W 39 minucie Warta kolejny raz mogła objąć prowadzenie. Na jej drodze ponownie stanął nasz bramkarz, który najpierw wybronił niemalże „setkę” Mąki, a potem wyciągnął strzał pod porzeczkę Adamieckiego!

Druga połowa rozpoczęła się od kontrowersji. W 47 minucie Jarnot przy starciu z Kapiasem przewrócił się w naszym polu karnym, ale arbiter nie podyktował jedenastki przy protestach graczy gospodarzy. W 54 minucie to Przemsza miała doskonałą sytuacje na gola. Ból pięknie wystawił piłkę do wybiegającego z lewego skrzydła Bartosza Chwili. Nasz młodzieżowiec „ściął” w kierunku bramki Warty, oddał strzał po ziemi, ale Maścibrzuch skrócił kąt wychodząc z bramki i obronił uderzenie. W dalszej części mecz się wyrównał, obie drużyny nie stwarzały sobie już tak dobrych sytuacji pod bramką rywala. Mecz toczony był głównie w środku pola, momentami bywało ostro. Nasza defensywa nie dopuszczała zawodników Warty do naszej szesnastki, tak jak po drugiej stronie Drzymont i spółka. W 82 minucie miała miejsce ostatnia groźna sytuacja pod naszą bramką. Adamiecki uderzył bezpośrednio z rzutu wolnego w krótki róg. Borecki wybronił, ale futbolówka „zatańczyła” jeszcze na naszej linii bramkowej. Na szczęście nasi obrońcy w porę ją wybili. Ostatni akcent meczu miał miejsce w doliczonym czasie gry. Wprowadzony nieco wcześniej Burczyk w starciu o piłkę z piłkarzem miejscowych za dużo „pracował łokciem” – zawodnik Warty padł na murawę, a „Bury” otrzymał bezpośrednio czerwony kartonik. Przemsza wywalczyła więc cenny punkt na terenie rywala, a seria meczów bez porażki z Wartą została podtrzymana! Po trzynastu meczach rundy jesiennej dalej zajmujemy 10. lokatę w tabeli grupy 1. Za tydzień w sobotę w Siewierzu podejmiemy MKS Myszków.

Przemsza: Borecki – Boryczka, Kapias, Setlak, Majchrowski, Ból (73′ Budny), Popowicz, Fredyk, Tutaj, Chwila, Terbalyan (85′ Burczyk).