Przemsza Siewierz niespodziewanie pokonała lidera IV ligi śląskiej grupy 1 czyli drużynę Gwarka Tarnowskie Góry 2-1 (2-1) w meczu 28. kolejki. Jeszcze przed spotkaniem zapadła decyzja, iż z powodu kontuzji podstawowego bramkarza Michała Boreckiego oraz jego zmiennika Łukasza Botscha, między słupkami stanie napastnik Daniel Jagodziński. Niepokonani jeszcze w tym roku goście zapewne po cichu przypisywali już sobie zatem 3 punkty. Jednak ten mecz dowiódł, że nasza drużyna jest nieprzewidywalna i nawet w „osłabieniu” potrafi zagrać bardzo dobry mecz.

Początek spotkania to strzał z główki Świerczyńskiego (piłka obiła poprzeczkę) oraz kilka celnych i niecelnych strzałów z dystansu przyjezdnych (m. in. Wawrzyńczoka). Podopieczni trenera Górecko wykonywali również kilka stałych fragmentów – bezskutecznie. W 13 minucie Przemszę na prowadzenie wyprowadził Daniel Tukaj po asyście Majchrowskiego. Rafał przedarł się lewą stroną pod same pole karne gości i podał po ziemi po rykoszecie do Daniela, a ten oddał strzał z okolicy dziesięciu metrów pokonując golkipera Gwarka. Tarnogórzanie wyrównali w 23 min. po rzucie rożnym i strzale głową Urbainczyka. Jeszcze przed przerwą (44 min.) na prowadzenie LKS wyprowadził Maciek Niesyto. Występujący dziś jako skrzydłowy Maciek dostał piłkę na szesnasty metr, za plecy defensywy TS-u, przyjął spokojnie i strzałem w róg ucieszył siewierską publiczność.

Druga połowa meczu bez goli, ale była znacznie bardziej emocjonująca niż pierwsza, a szczególnie końcówka, ale to za chwilkę. Tarnogórzanie po ostrej reprymendzie w szatni i po kilku zmianach od razu rzucili się do ataku. Bronią ich dzisiaj były stałe fragmenty, szczególnie kornery, po których najbardziej zagrażali bramce Jagodzińskiego. Czasami akcjami oskrzydlającymi robili dużo zamieszania w naszej szesnastce. Dwa razy wykonywali rzuty wolne tuż zza naszego pola karnego. Dwukrotnie również napastnicy Gwarka (ok. 64 i 70 min.) znaleźli się w stuprocentowych sytuacjach lecz na nasze duże szczęście przestrzelili z niewielkiej odległości. Siewierzanie nastawieni głównie na obronę wyniku, a także na kontry mieli takowe lecz akcje i strzały Tukaja i Majchrowskiego jednak nie zakończyły się bramkami. Ostatnie minuty regulaminowego czasu gry były dość nieprzyjemne. Oba zespoły zagrały dość brutalnie, częściej faulowali goście, ale sędzia Chudy swoimi kilkoma niezrozumiałymi decyzjami „rozgrzał” kibiców, samych zawodników i ławki rezerwowe, którzy pod koniec spotkania niemal się nie pobili na środku murawy. Z resztą jeden z zawodników Gwarka (Mrozek) wyleciał za to z boiska. Po dodatkowych siedmiu doliczonych minutach (a dokładnie w sumie dziesięciu) arbiter zakończył to emocjonujące spotkanie. W tym czasie goście ze wszystkich sił dążyli zdobycia gola, głównie przez dalekie piłki ze środka w nasze pole karne. Szczelna obrona Przemszy i pan bramkarz-Jagodziński, który jeszcze raz świetną interwencją w owych dodatkowych minutach uratował zwycięstwo bowiem wybronił strzał z rzutu wolnego zmierzający w okienko, dowieźli zwycięstwo do końca  sprawiając, przy odrobinie szczęścia, dużą niespodziankę. Podopieczni trenera Łukasika zagrali bardzo ambitnie i z zaangażowaniem, walcząc o każdą piłkę – takich chcemy ich oglądać co mecz. Każdy z zawodników począwszy od bramkarza, przez linię defensywy, środek pola, kończąc na ataku, zostawił dużo zdrowia na murawie i zasłużył na wielkie brawa.

Przemsza: Jagodziński – Setlak, Kryger (70′ Tokarz), Świerczyński, Sawicki, Niesyto, Tutaj, Kapias, Majchrowski, Fredyk (90′ Krawczyk), Tukaj.