Przemsza Siewierz zremisowała 1-1 (0-1) z Gwarkiem w Ornontowicach w ramach XXV kolejki Haiz IV ligi. Na początku nic nie zapowiadało tego co się wydarzy. Najpierw zgodnie z planem w 16 minucie Przemsza objęła prowadzenie po golu Łukasza Ząbka. Niestety w 26 min. Adrian Świerczyński ujrzał „czerwień” po wślizgu. Czy słusznie ?! Mało tego, cztery minuty dalej i czerwony kartonik zobaczył Łukasz Burczyk po uderzeniu łokciem zawodnika GKS-u. Tak więc grający 2/3 spotkania w osłabieniu siewierski LKS musiał heroicznie bronić się w dziewięciu. Szczęście było blisko lecz w 88 minucie gospodarze wyrównali, ale ten punkcik należy raczej rozpatrywać w kategoriach sukcesu.

Pierwszy groźniejszy atak przeprowadzili gospodarze – w 3 minucie wrzutka z lewej strony zakończona uderzeniem z pierwszej piłki, ale futbolówka wylądowała w rękach Boreckiego. W rewanżu trzy minuty później Burczyk strzelał zza pola karnego, ale nieco się mylił. Gdy gra się troszkę wyrównała siewierzanie przeprowadzili ładną i szybką akcję na prawym skrzydle. Setlak podprowadził piłkę niemal pod linię końcową i precyzyjnie dośrodkował w „piątkę” Gwarka. Tam zamykający Ząbek, mimo asysty obrońcy, uderzył futbolówkę głową, ze szczupaka, a ta zatrzepotała się w siatce miejscowych. 0-1. Niemal dziesięć minut później na naszej połówce Świerczyński zdaniem arbitra głównego zbyt ostro zaatakował przeciwnika z tyłu na nogi i ku zdziwieniu naszego sztabu szkoleniowego zobaczył bezpośrednio czerwoną kartkę. Protesty naszych trenerów nic nie dały i od 26 minuty graliśmy w dziesiątkę. Subiektywnie uważamy, że sędzia równie dobrze mógł pokazać jedynie żółty kartonik. Niecałe cztery minuty dalej Burczyk zastawiający futbolówkę przy linii bocznej, atakowany i kopany przez dwóch graczy GKS-u (sędzia nie odgwizdał faulu na nim), uderzył łokciem jednego z nich. Po konsultacji z liniowym, sędzia główny tym razem Łukaszowi nakazał szybszy powrót pod prysznic. Czy słusznie? Mimo gry w sporym osłabieniu na murawie w Ornontowicach aż do przerwy nie było widać tej różnicy. W 40 minucie po kornerze dla Przemszy Setlak głową mógł podwyższyć prowadzenie, ale w ostatniej chwili bramkarza wyręczył defenzor gospodarzy. W 44 piłkarz Gwarka zdecydował się na uderzenie z dystansu, ale piłka minęła słupek. W doliczonej minucie jeszcze Pietrycha uderzył bezpośrednio z rzutu wolnego (ok. 30 m), a golkiper GKS-u prawie dał się zaskoczyć, ale w końcu opanował sytuację.

Do drugiej połowy LKS przystępował w raczej defensywnym ustawieniu. Siewierzanie bronili się niemal całe 45 minut i niemalże cały czas na naszej połówce. Na szczęście drużyna z Ornontowic nie potrafiła tej przewagi wykorzystać. W 57 minucie Borecki pięknie wybronił uderzenie gracza Gwarka i sparował na róg. Była to pierwsza z jego kilku wspaniałych interwencji w tym meczu. Minutę dalej GKS zdobył bramkę, ale główny nie uznał – offside. W 63 minucie nasz golkiper musiał wyjść z bramki do wchodzącego z prawej strony zawodnika miejscowych. Ornontowiczanie przerzucili jednak futbolówkę na drugie skrzydło i kilkukrotnie strzelali. Na miejscu jednak byli nasi obrońcy i heroicznie blokowali te uderzenia. W 70 minucie znowu „Boro” ratuje nasz zespół przed utratą gola wyśmienitą interwencją. Drużyna Gwarka nie potrafiła znaleźć recepty na nasz zespół, który cały brał udział z działaniach defensywnych, z drugiej strony zaś LKS z wielkim trudem dostawał się pod szesnastkę gospodarzy. W 74 minucie Marcin Ból przejął piłkę na środku boiska i zdecydował się na przelobowanie bramkarza GKS-u. Niestety w ostatniej chwili sparował on futbolówkę nad poprzeczkę, a gdyby to wpadło, mógłby to być gol sezonu. Siewierzanie z minuty na minutę opadali z sił, ale przy takiej intensywności ataków ze skrzydeł, wrzutek i wybić z naszej szesnastki nie ma się im co dziwić. W 84 minucie piłkarz GKS-u precyzyjnie uderzył po ziemi z linii pola karnego, a piłkę zmierzającą w lewy róg bramki w ostatniej chwili, wyciągając się jak struna, na róg wybił „Boro”. Niestety w 88 minucie gospodarze doprowadzili do wyrównania. Prostopadła piłka nad naszą linią obrony, a tam wychodzący i skaczący Sewerin głową skierował piłkę pod porzeczkę, jeszcze po ręce interweniującego Michała. Kilka ostatnich minut nie zmieniło obrazu gry, ale i wyniku meczu, który ostatecznie zakończył się remisem 1-1.

W tym miejscu trzeba oddać naszym zawodnikom, że zostawili na boisku w Ornontowicach nie tylko płuca, ale i serce. Oni sami chyba tylko wiedzą, jak grając bez dwóch zawodników wyciągnąć taki rezultat. BRAWO!

Komentarz trenerów Mosny i Oklejewskiego:
„To co nasza drużyna zagrała wczoraj … to jest mistrzostwo świata!!! My jako trenerzy nie jesteśmy z was zadowoleni, my jesteśmy z was MEGA DUMNI! Przekraczacie granice możliwości.”

Komentarz Zarządu:
„Drużyna we wczorajszym meczu pokazała nie tylko umiejetności sportowe, ale przede wszystkim charakter, zgranie oraz niesamowitą wolę walki. Ogromny szacunek dla każdego z osobna oraz dla trenerów, którzy tworzą ten wspaniały team. Panowie jesteśmy z was dumni”.

Przemsza: Borecki – Boryczka, Świerczyński, Kapias, Ząbek, Setlak, Pietrycha, Ból (85′ Tutaj), Pająk (76′ Tora), Gielza, Burczyk.