Przemsza Siewierz poległa w sobotnie popołudnie z zespołem Unii Kosztowy aż 1-5 (1-2) w meczu IV kolejki śląskiej czwartej ligi gr. 1. To był zimny prysznic dla naszej drużyny, która podchodziła do tego spotkania bez porażki w lidze. Goście wypunktowali wszystkie nasze mankamenty, nasz zespół niestety popełniał w defensywie błędy, które z zimną krwią wykorzystywali gracze z Mysłowic. Honorowego gola dla siewierskiego LKS-u zdobył Łukasz Burczyk, który dobił swój wcześniejszy strzał z rzutu karnego.

Faworytem spotkania była Unia, ale Przemsza nie doznała jeszcze porażki w lidze. W 6 minucie Przemsza oddała niecelny strzał zza pola karnego. W 18′ gorąco zrobiło się pod bramką Boreckiego. Po dośrodkowaniu z kornera nasz golkiper najpierw wybronił uderzenie z bliskiej odległości, a chwilę potem piłka po dobitce gracza Unii trafiła w twarz Dębskiego. Przewaga gości rosła i w 27 minucie zdobyli oni pierwszego gola. Jakub Hat dostał piękną piłkę „w uliczkę” pomiędzy naszych defenzorów i płaskim strzałem w lewy róg pokonał Boreckiego. Niespełna minutę dalej w polu karnym Kosztów sfaulowany został Burczyk i sędzia wskazał na „wapno”. Do karnego podszedł sam poszkodowany, ale jego intencje wyczuł Adamek, wybraniając strzał. Na szczęście nasz kapitan ulokował piłkę w siatce po dobitce i zrobiło się 1-1. W 36 min. Bajor uderzał głową na bramkę przyjezdnych lecz niecelnie, ale lepszą okazję cztery minuty dalej zmarnował Zając, który z pięciu metrów (po wcześniejszej kombinacyjnej akcji Przemszy prawa stroną) z główki przestrzelił nad poprzeczką. Niestety w 44′ Przemsza dostała „bramkę do szatni”. Brak zdecydowania naszych dwóch środkowych obrońców wykorzystał Maciej Wolny, który przejął futbolówkę i mocnym strzałem ulokował w lewym rogu bramki Boreckiego.

Na początku drugiej odsłony (51 min.) Zając uderzył niecelnie po długim rogu, a kilkadziesiąt sekund później zrobiło się już 1-3. Adamek przeciął dośrodkowanie w nasze pole karne po rzucie wolnym i głową ulokował piłkę w bramce uprzedzając naszego bramkarza. W 60′ uderzał Porochnicki, ale golkiper Unii wybronił strzał. Dwie minuty dalej goście wyprowadzili szybki atak z własnej połowy, który zakończył się strzałem obok słupka LKS-u. Goście zdominowali ten fragment meczu i długo nie musieliśmy czekać na ich kolejnego gola. W 64 minucie, ponownie Wolny, dostał podanie na szesnastym metrze i z prawej strony pola karnego, mimo asysty naszego obrońcy, oddał płaski strzał po ziemi po przekątnej, pokonując kolejny raz Boreckiego. W 83 min. kolejny atak Kosztów prawą stroną. Zawodnik Unii podał wzdłuż naszej szesnastki, a jeden z naszych obrońców minął się z piłką, co wykorzystał niepilnowany Hat, uderzając obok interweniującego Boreckiego, przypieczętowując wysoką wygraną gości.

Piłkarze Przemszy w sobotnie popołudnie wyglądali jakby „odcięto im prąd”. Jak jeszcze w pierwszej połowie nawiązywali walkę z przeciwnikiem, tak w drugiej goście całkowicie zdominowali grę, brak było u nas jakiegokolwiek pomysłu na rozegranie. Zespół z dzielnicy Kosztów grał szybki i poukładany futbol. Po 4 kolejkach spadamy na 8. miejsce w tabeli. W V kolejce Przemsza pauzuje, a kolejne ligowe spotkanie odbędzie się w Siewierzu, 29 sierpnia o godz. 13.30 z dąbrowską Unią. W międzyczasie (19.08) Przemsza rozegra mecz pucharowy ze Źródłem w Kromołowie.
Walczymy dalej!

Przemsza: Borecki – Wolff (69. Grabowski), Dębski, Bajor, Pałyga (71. Góralczyk), Badora, Krzos, Psonka (46. Mazerant), Porochnicki (60. Morys), Burczyk, Zając