Przemsza Siewierz uległa na własnym stadionie Unii Dąbrowa Górnicza 2-3 (1-1) w meczu VI kolejki IV ligi śląskiej gr. 1. Kibice licznie zgromadzeni na trybunach w sobotnie popołudnie zobaczyli emocjonujące spotkanie, pełne zwrotów akcji. Na prowadzenie jako pierwsi wyszli goście (7 min.), którzy przeważali w dalszej części pierwszej połowy. W trzeciej minucie doliczonego czasu siewierzanie jednak wyrównali po golu Arka Porochnickiego. Początek drugiej odsłony należał do podopiecznych trenera Sobczaka, którzy wyszli na prowadzenie za sprawą Zająca (52 min.) i mieli jeszcze kilka okazji na kolejne gole. Niestety dwa błędy LKS-u w ostatnim kwadransie gry spowodowały, że zamiast 3 „oczek” dla Przemszy, to goście z Dąbrowy Górniczej wywieźli komplet punktów.

Już pierwsza groźna akcja gości zakończyła się bramką. Ładna, płaska wrzutka z lewej strony pola karnego LKS-u na pierwszy słupek do Syguły, który wyskoczył zza pleców Dębskiego i uderzył tuż przy słupku pokonując Boreckiego. Minutę później, po drugiej stronie boiska, Zając próbował z dystansu, ale golkiper Unii wybił na róg. W 23′ ponownie strzelał Amadeusz i ponownie bramkarz KS-u obronił pierwsze uderzenie jak i dobitkę. W rewanżu (26 min.) ofensywa Unii po szybkim ataku znalazła się w naszej szesnastce. Dąbrowski zawodnik uderzył na bramkę Przemszy, ale Borecki stanął na wysokości zadania broniąc strzał oraz dobitkę. W ostatniej minucie pierwszej połowy dąbrowianie niewiele przestrzelili nad poprzeczką siewierzan. W trzeciej doliczonej, siewierzanie przeprowadzili ładną akcję prawą stroną. Zapoczątkował Badora, który wystawił futbolówkę Bednarzowi, który mocno dośrodkował w piątkę Unii. Piłka przeleciała wzdłuż „piątki” mijając Zająca, ale akcję zamykał Porochnicki, który skierował piłkę w okienko po przekątnej. Tym akcentem sędzia zakończył pierwszą połowę, w której więcej z gry mieli jednak zawodnicy Unii.

Druga odsłona rozpoczęła się od mocnego uderzenia LKS-u. W 54 min. Zając sam przedarł się przez dąbrowską defensywę, minął 2-3 obrońców i uderzył mocno, po ziemi, w lewy róg, pokonując brakarza. Przemsza wyszła na prowadzenie i od tej pory dominowała na murawie. W 61 min. mogło być 3-1 dla Przemszy bowiem defensor KS-u przeciął dośrodkowanie i zmienił tor lotu piłki, ale ta trafiła w słupek! W 63′ „Biało-niebiescy” uderzali bezpośrednio z rzutu wolnego lecz piłka minęła nasz lewy słupek. W 70 min. po jednym z kolejnych ataków LKS-u, Porochnicki sytuacyjnie, będąc tyłem do bramki, uderzył z przewrotki, ale trafił wprost w golkipera. Do 75 minuty spotkania wydawałoby się, że Przemsza nie powinna tego spotkania przegrać, a jednak. W 76′ dąbrowianie wyprowadzili kontrę. Najpierw błąd w środku pola popełnił nasz defenzor i piłka trafiła do Jędrzęjczyka, który w dogodnej  sytuacji pokonał Boreckiego strzałem tuż przy lewym słupku. Trzy minuty dalej „Boro” wyciągał piłkę z siatki po raz trzeci. Dośrodkowanie w piątkę zawodnika Unii, Borecki robi błąd i nie łapie piłki, do której dopada Jędrzejczyk, z zimną krwią z bliska pakując ją do bramki. Dwie bramki w niemal cztery minuty i jest po meczu. Siewierzanie nie podnieśli się już po tym ciosie, mimo walki do ostatniej sekundy. Nie pomógł nawet Borecki w polu karnym gości, a po kontrze dąbrowianie powinni zdobyć czwartego gola, mając pustą bramkę, ale „Boro” zdążył wrócić. Należy wspomnieć tutaj jeszcze o słabej pracy arbitra głównego, Szymona Grabary, który mylił się w wielu ważnych i spornych sytuacjach, na niekorzyść obu drużyn. W meczu pokazał aż 9 żółtych kartek, a dodatkowo po „żółtku” dostali także trenerzy obu ekip.

Z 5 punktami w pięciu spotkaniach Przemsza spada w tabeli na 12. miejsce.

Przemsza: Borecki – Wolff, Bajor, Dębski, Pałyga, Badora (85. Grabowski), Bednarz (82. Krzos) Mazerant, Porochnicki, Burczyk, Zając.