Przemsza Siewierz zremisowała na własnym stadionie z Szombierkami Bytom 1:1 (0:1) w meczu XX kolejki IV ligi śląskiej gr. 1. Goście wygrali, wyrównaną, pierwszą połowę po golu Kaisera z rzutu karnego (39 min.). Siewierzanie w drugiej części meczu dominowali na murawie czego efektem był debiutancki gol w naszych barwach Alexa Tyszczaka (80 min.), który dał nam pierwszy punkt w rundzie rewanżowej.

Pierwsze kilkanaście minut spotkania bez większych sytuacji po obu stronach lecz z lekką przewagą naszej drużyny. W 26 min. Bajor po dośrodkowaniu z prawej strony uderzał głową, ale futbolówka przeleciała nad poprzeczką. W 35′ gracze Szombierek przeprowadzili szybki atak lewą stroną zakończony strzałem w krótki róg, ale tu refleksem popisał się Stambuła. W końcówce pierwszej połowy „Zieloni” nieco przycisnęli. W 39 min. w naszym polu karnym zawodnik TS-u nie trafił w piłkę lecz w wystawioną nogę naszego defensora i padł na murawę, a sędzia główny bez wahania wskazał na „wapno”. Do jedenastki podszedł Kaiser i pokonał Stambułę. W ostatniej minucie regulaminowego czasu gry bytomianie mieli okazję po stałym fragmencie gry, ale strzał z głowy pewnie wybronił nasz golkiper.

Na drugą odsłonę piłkarze Przemszy wyszli bardzo zdeterminowani. Prowadziliśmy grę w środku pola i na bokach. Niestety na początku nie oddaliśmy żadnego strzału celnego na bramkę. W 54 min. co prawda Sobczyk zdobył gola, ale wcześniej futbolówka otarła się o jego rękę i arbiter go nie uznał. W 65 min. doszło do mrożącej krew w żyłach sytuacji. Po zderzeniu głowami naszych zawodników, na środku boiska, Mazerant padł na murawę i stracił przytomność, którą jednak za chwilkę na szczęście odzyskał. Potrzebna była interwencja służb medycznych, a zaraz po spotkaniu karetka zabrała Oskara na badania i obserwację do szpitala. Przyjezdni nie zagrozili naszej bramce praktycznie ani razu, podopieczni trenera Mosny natomiast co raz częściej gościli w szesnastce bytomian, ale brakowało przysłowiowej kropki nad „i”. W 74 oddaliśmy strzał na bramkę gości pewnie obroniony przez golkipera TS-u. Upragniony gol padł wreszcie w 80 minucie. Lewym skrzydłem aż pod końcową linię podciągnął wprowadzony Badora i dograł na „piąty” metr, a tam w odpowiednim miejscu znalazł się Tyszczak, który dołożył nogę i piłka wylądowała w siatce w prawym rogu. „Biało-czerwono-zieloni” poczuli wiatr w żagle i praktycznie do końca meczu nie schodzili z połowy Szombierek. W 86 min. po dośrodkowaniu z kornera Bajor głową ponownie nieco przestrzelił nad bramką. W doliczonym czasie nasze dośrodkowania z bocznych sektorów nie przyniosły już rezultatów. Mecz zakończył się podziałem punktów, który za pewne nie satysfakcjonuje żadnej ze stron. Nie mniej jednak trzeba go doceniać i pochwalić naszą drużynę za walkę do końca. Szczególnie można być zadowolonym z postawy i lepszej gry w drugiej połowie.

Przemsza dalej pozostaje na 14-stym miejscu w grupie. Drużyny za „naszymi plecami” przegrały swoje mecze. W Wielką Sobotę gramy z mistrzem jesieni – Unią Kosztowy.

Oto co po meczu powiedział trener Mosna:

„Pierwsza połowa wyrównana, z rzutem karnym dla Szombierek – dla mnie mocno dyskusyjnym. Natomiast druga połowa zdecydowanie dla nas, wyrównaliśmy i mieliśmy okazje na wygranie tego meczu. Zespół bardzo chciał wygrać, a ja mu dziękuje na dzisiejszą postawę.”

Alex Tyszczak po meczu:

„Jestem bardzo zadowolony z przełamania. W poprzednim klubie miałem trudną rundę i jest to dopiero pierwsza bramka w sezonie. Mam nadzieję, że zaowocuje ona początkiem mojej lepszej formy i w każdym meczu dam coś dobrego drużynie oraz będziemy piąć się w górę tabeli gdzie nasze miejsce! Szacunek dla chłopaków za zaangażowanie włożone w mecz i czekamy na kolejny, w którym jeszcze bardziej powalczymy o trzy punkty.” 

Przemsza: Stambuła – Skrzypiński D., Wolff, Bajor, Pałyga, Skrzypiński K., Mazerant (66. Badora), Bednarz, Tyszczak, Sobczyk, Zając