Przemsza Siewierz pokonała na własnym stadionie rezerwy katowickiego GKS-u 3-0 (2-0) w meczu XXX kolejki IV ligi. Siewierzanie zagrali bardzo skutecznie bowiem z niewielu podbramkowych sytuacji wykorzystali aż trzy. Ozdobą meczu była piękna bramka Marcina Bóla (26 min.). Ponadto na listę strzelców wpisali się Daniel Tukaj (40 min., dziewiętnasta bramka w sezonie) oraz Szymon Kapias (75 min.), dla którego był to debiutancki gol w barwach Przemszy.

Sobotni mecz nie obfitował w wiele sytuacji podbramkowych, ale to goście jako pierwsi mogli zdobyć bramkę. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego wychodzącego z bramki Mironenkę wyprzedził gracz GieKSy i oddał strzał głową. Piłka minęła naszych obrońców, ale na szczęście stojący na linii bramkowej Tukaj wybił ją w ostatniej chwili. W 26 minucie padła pierwsza bramka w meczu. Piękną piłkę ze środka pola w szesnastkę GKS-u dograł Niesyto, a tam Ból przyjął futbolówkę na nogę w powietrzu i jeszcze z powietrza oddał piękny strzał, który wylądował w okienku bramki katowiczan. Dwie minuty dalej Ból miał szansę wpisać się kolejny raz na listę strzelców, ale jego uderzenie z ok. ósmego metra przeleciało nad poprzeczką. W 40 minucie świetną piłkę po ziemi w pole karne przyjezdnych dostał Tukaj. Przy asyście obrońcy GKS-u oddal strzał w długi róg pokonując wychodzącego z bramki golkipera gości i na przerwę podopieczni trenera Łukasika schodzili z dwubramkową przewagą. W drugiej połowie spotkanie nieco „siadło”, mecz się wyrównał, a obie strony nie wypracowały wielu ciekawych akcji. Katowiczanie oddali kilka strzałów z dystansu m. in. w 60 minucie, ale piłka przeleciała nad poprzeczką LKS-u. W 75 minucie na bramkę przyjezdnych uderzał Tukaj, ale jego strzał wybronił bramkarz GieKSy. Następnie futbolówkę przejął Kapias i uderzeniem po ziemi, po długim rogu zdobył trzecią bramkę w meczu, a swoją pierwszą w barwach siewierskiej Przemszy. Debiutanckiego gola Szymona z trybun oglądał specjalny gość na wczorajszym meczu, jego ojciec Jerzy Kapias – dobrze znany naszym kibicom były gracz LKS-u. Pod koniec spotkania groźny strzał zza szesnastki oddał zawodnik GKS-u. Refleksem w tej sytuacji popisał się Mironenko bowiem futbolówka podskoczyła tuż przed nim, ale zdążył on jeszcze przenieść ją nad poprzeczką. Nie mający za wiele pracy w tym meczu golkiper Przemszy zachował więc czyste konto, a nasz zespół tym samym odniósł ważne, trzecie z rzędu zwycięstwo, dzięki któremu awansowaliśmy na 7. miejsce w tabeli pierwszej grupy czwartej ligi śląskiej mając już ponad dziesięć punktów przewagi nad strefą spadkową.

Przemsza: Mironenko – Pająk (78′ Jagodziński), Świerczyński (86′ Tora), Tokarz, Majchrowski, Niesyto, Tutaj (83′ Syga), Kapias, Fredyk, Ból, Tukaj (89′ Zawadzki).