Przemsza Siewierz w końcu wygrała na wiosnę i to na własnym stadionie z Rakowem II Częstochowa 4-1 (1-1) w jedynym meczu 26. kolejki IV ligi grupy pierwszej. Prowadzenie siewierzanom dał Marcin Ból w 38 minucie. Niestety goście wyrównali po rzucie rożnym w 44 minucie (Małolepszy). Na początku drugiej połowy Przemsza miała przewagę, ale nie potrafiła tego wykorzystać. Przełomowym momentem meczu było wejście na murawę Rafała Majchrowskiego. Kilka chwil dalej rozegrał on kilka dobrych akcji, a minutę dalej po rożnym, z główki na prowadzenie LKS wyprowadził Świerczyński. Cztery minuty później na 3-1 podwyższył wspomniany Majchrowski, a wynik meczu ustalił ponownie Ból w 88 minucie, dając upragnione zwycięstwo podopiecznym trenera Łukasika.

Pierwsze minuty spotkania nie były dość ciekawe. Dopiero w 13 minucie groźniej zaatakowali siewierzanie, a dokładniej Tukaj, który z dystansu trafił w bramkarza Rakowa. Następne minuty to kilka strzałów gości zza pola karnego lecz nie trafiały one w światło bramki. Przypomnijmy, iż bramkarzem Przemszy w tym meczu był Botsch, a Borecki leczy kontuzję ręki. W 34 min. indywidualnie prawa stroną popędził Tukaj, wpadł w pole karne gości, oddał strzał, ale futbolówka niestety wylądowała na bocznej siatce. W 38 minucie Kapias dograł znakomitą piłkę ze środka pola (rzut wolny) w szesnastkę gości, a tam Marcin Ból znakomicie ją przyjął i oddał strzał w sam róg bramki dając prowadzenie LKS-owi. Minutę przed końcem połowy przyjezdni wykonywali rzut rożny, po którym niestety zdobyli gola. Najwyżej w piątce wyskoczył Małolepszy i głową pokonał Botscha, od którego futbolówka odbiła się jeszcze od barku i wpadła tuż za linię bramkową.

Na początku drugiej odsłony Kapias oddał strzał z daleka, w długi róg, ale piłka przeleciała niewiele od prawego słupka RKS-u. W 54 powinno być 2-1 dla Przemszy – Zawadzki zakręcił obrońcą w ich polu karnym, przełożył piłkę na drugą nogę, ale futbolówka minęła prawy słupek o centymetry. W 65′ Ból próbował pokonać bramkarza z Częstochowy bezpośrednio z kornera, ale golkiper RKS-u zdołał wybić nad poprzeczkę. Dwie minuty dalej, niezwykle aktywny dziś Ból, wpadł z lewej strony w pole karne gości, ale piłka po jego strzale obiła zewnętrzną część słupka. W 75 minucie na boisku pojawił się Rafał Majchrowski – dobrze „wszedł” w spotkanie, rozegrał kilka dobrych ofensywnych akcji, a po jednej z nich Przemsza wywalczyła rzut rożny. Po wrzutce na piątkę gości najlepiej ustawiony był Adrian Świerczyński, który głową skierował futbolówkę do bramki Rakowa. Trzy minuty dalej, po znakomitej kombinacyjnej akcji Przemszy, piłkę za linię obrońców przyjezdnych dostał Majchrowski, przyjął ją i spokojnie z kilku metrów zmylił golkipera RKS-u strzelając po ziemi w prawy róg wyprowadzając LKS na 3-1. Pod koniec spotkania lewą stroną w pole karne częstochowian podciągnął Marcin Ból i sprytnym strzałem po ziemi, tuż przy słupku, zdobył czwartą bramkę dla Przemszy, a swoją drugą w meczu. W doliczonym czasie gry piątego gola mógł zdobyć wprowadzony Jagodziński, ale jego strzał po długim rogu minął słupek gości kilkanaście centymetrów. Było to pierwsze zwycięskie spotkanie na boisku (nie licząc walkowera) tej wiosny. Cała drużyna zagrała dobre zawody, a cichymi bohaterami byli zapewne Ból, Majchrowski, Świerczyński na obronie i Tutaj w środku pola.

Przemsza: Botsch – Pająk, Kryger, Świerczyński, Sawicki, Ból (K. Kubisa jr.), Tutaj, Kapias (90′ Jagodziński), Krawczyk, Zawadzki (75′ Majchrowski), Tukaj (89′ Tokarz).