Rundę jesienną kończymy z 19 punktami na koncie. Nie jest to wynik, który nas satysfakcjonuje, jest to wynik, który nas wszystkich rozczarował, a mieliśmy większe oczekiwania. A dlaczego tak było? Według mnie głównie przez kontuzje. Już od 2 kolejki kontuzjowani byli Stajer (do końca rundy) i Sobczyk, następnie urazy wyeliminowały z gry Morysa (do końca rundy), Krzosa (do końca rundy), Bajora (do końca rundy) i na dłuższy okres Dębskiego. Mieliśmy 3 środkowych obrońców w kadrze i wszyscy z urazami. Dlatego musiałem zmieniać pozycje chłopakom i tak np. na środku obrony grali boczni obrońcy, czy na pozycji nr 7 napastnik Burczyk. Wiele tych zmian okazało się dobrych i zawodnicy dobrze prezentowali się na nowych pozycjach. Jednak z każdym urazem jakość naszego zespołu się obniżała, a na dodatek sam byłem w szpitalu i nie mogłem prowadzić treningów przez dłuższy okres.

Mimo to, zgromadziliśmy 7 punktów w meczach z Gwarkiem (2 do 1), Dramą (0 do 0) oraz Ruchem (1 do 0) i z nadziejami czekaliśmy na dwa ostatnie mecze rundy. Niestety te mecze przegraliśmy (Szczakowianka i Myszków) i negatywnym akcentem zakończyliśmy rundę jesienną.

W rundzie zadebiutowało w Przemszy 12 zawodników. W lato wielu piłkarzy zrezygnowało, z kilku sami zrezygnowaliśmy i rozpoczęliśmy budowę nowego zespołu. Każda budowa to proces i potrzeba czasu żeby zespół się zrozumiał w czym nie pomagały urazy i inna „pierwsza jedenastka” w każdym meczu. Natomiast w tych zawodnikach jest potencjał i wierzę w to, że przy kilku zmianach (do końca sezonie nie wrócą Morys, Krzos i Stajer) ten zespół będzie wygrywał i cieszył swoją grą.