Przemsza Siewierz przegrała na własnym stadionie ze Zniczem Kłobuck w meczu XIII kolejki śląskiej IV ligi aż 2-6 (1-1). Pięć bramek dla gości zdobył Kamil Wojtyra! To były miłe złego początki. Siewierzanie jako pierwsi wyszli na prowadzenie za sprawą pięknej bramki Burczyka w 7 minucie, ale na przerwę schodzili jednak z remisem 1-1 (Wojtyra, 35 min.). Na początku drugiej odsłony goście wbili naszej defensywie szybkie dwa gole (48 i 50 min.), a wspomniany Wojtyra skompletował już hat-tricka. Czwartego gola dla MLKS-u i również swojego zdobył Wojtyra w 60 minucie. W 65 minucie było już 1-5 dla gości (Jaworski). W doliczonym czasie gry Wojtyra zdobył swoją piątą bramkę, a na pocieszenie w odpowiedzi gola dla LKS-u zdobył Morys po asyście juniora Hamerlika. Siewierzanie zagrali słaby mecz, szczególnie w środku pola i defensywie. Szybko grająca drużyna z Kłobucka rozmontowała naszą drużynę w drugiej połowie i w pełni zasłużenie zgarnęła całą pulę.

Siewierzanie bardzo dobrze weszli w spotkanie. Szybko zaznaczyliśmy naszą obecność na połowie gości i już w 7 minucie objęliśmy prowadzenie. Burczyk przejął futbolówkę na połowie Znicza, przedarł się pod pole karne przyjezdnych i z linii szesnastego metra podkręconym strzałem lewą nogą umieścił piłkę w lewym rogu MLKS-u. W 9 minucie Krzos mógł pokonać golkipera Kłobucka bezpośrednio z rzutu wolnego, wykonywanego z bocznej strefy pola karnego. Bramkarz Znicza jednak instynktownie przeniósł piłkę nad porzeczkę. Minutę dalej Zając będąc w polu karnym gości uderzał z pół-obrotu, niestety niecelnie. W 13 minucie powinno być 2-0 dla siewierskiego LKS-u, ale Repa będąc kilka metrów od bramki MLKS-u w dogodnej sytuacji przeniósł piłkę nad poprzeczką. Od ok. 20 minuty mecz się wyrównał. W 24 min. gracze z Kłobucka przeprowadzili pierwszą szybką akcję zakończoną strzałem obok naszej bramki. W 35 minucie było już jednak 1-1. Pierwszego gola, do pustej bramki, zdobywa Wojtyra. Sekundy wcześniej Gniełka wyszedł do sytuacji sam na sam, jednak piłkarz MLKS-u podał do niepilnowanego kolegi tuż przed bramką. Sztab Przemszy i kibice dopatrywali się sporego spalonego lecz arbiter boczny nie podniósł chorągiewki. Pod koniec pierwszej połowy goście przeprowadzili jeszcze jedną dobrą kontrę, ale na ich drodze stanął Repa, w ostatniej chwili blokując strzał zawodnika gości.

W drugą odsłonę znakomicie weszli gracze zza Częstochowy. Już ich pierwsza groźna konta lewą stroną zakończyła się bramką. Podanie za linię obrony wykończył Wojtyra umieszczając futbolówkę w prawym dolnym rogu Gniełki. Chyba nie minęło 120 sekund, a Wojtyra skompletował już hat-tricka. Po ładnym dograniu „w uliczkę” między naszymi defenzorami, przejął on piłkę, minął wychodzącego Gniełkę i skierował ją do siatki. Gracze Znicza grali bardzo szybką i dokładną piłkę. Wychodząc w kontrataki często mieli przewagę na naszej połowie pięciu na trzech lub trzech na dwóch. W 55 minucie wprowadzony Morys technicznie uderzał na bramkę MLKS-u lecz futbolówka minęła prawy słupek gości o ok. metr. W 60 minucie przyjezdni strzelili czwartego gola. Akcję jak po sznurku wzdłuż naszego pola karnego wykończył Wojtyra dokonując formoalności. Pięć minut dalej piątego gola, z niedużej odległości, zdobył Jaworski, po dokładnym podaniu Wojtyry. W 69 minucie zawodnik Znicza uderzał z główki, ale na jego nieszczęście w dobrej sytuacji nieco się mylił. W 75′ goście oddali strzał z naszej szesnastki – obok słupka. W odpowiedzi, nieliczny atak LKS-u, zakończył się strzałem Burczyka w golkipera przyjezdnych. W 83 min. Gniełka uratował nasz zespół od kolejnego gola, broniąc stuprocentową sytuację z trzech metrów. Dwie minuty dalej w roli głównej ponownie nasz golkiper, który po błędzie naszego środkowego obrońcy, musiał nieźle się wygiąć wybijając na róg próbę lobu gracza MLKS-u. W doliczonym czasie gry kolejny duży błąd naszej defensywy, w którą wchodził jak chciał Wojtyra i to on strzałem w róg obok Gniełki zdobył szóstego gola dla gości. W czwartej doliczonej minucie straty zmniejszył Morys, który wykorzystał dobre podanie Mikołaja Hamerlika wzdłuż piątki, pakując piłkę pod porzeczkę Znicza. Była to jednak bramka na otarcie łez. Goście w pełni zasłużenie wywożą do Kłobucka trzy punkty. Nasza defensywa w drugiej połowie wyglądała jak ekipa juniorów (nie ujmując nic zespołowi juniorów). Przyjezdni bez skrupułów wykorzystali nasze błędy po szybkich kontratakach, których jak na jeden mecz było sporo. Nie popisała się też linia pomocy, która nie nadążała za zawodnikami gości. Dla MLKS-u był to piąty wygrany mecz z rzędu (co daje im dalej trzecią lokatę), a dla nas to był brutalny koniec serii pięciu meczów bez porażki. LKS na dwie kolejki przed końcem rundy na 9. miejscu. Za tydzień mecz z ostatnią Dramą. Tak wysoko w 4 lidze jeszcze nie przegraliśmy: najwyższe porażki to po 5-2 z GKS II Katowice i Polonia Poraj.

Przemsza: Gniełka – Wilk T., Repa, Szombierski, Setlak, Sawicki (65. Ból), Krzos (57. Morys), Bednarz (69. Chwila), Sobczyk (79. Hamerlik), Burczyk, Zając.